Jak podkreśla w rozmowie z Szymonem Glonkiem prof. Waldemar Rogowski ze Szkoły Głównej Handlowej i główny analityk Grupy BIK, kluczowe znaczenie ma dziś sektor, w którym działa firma. Perspektywa „szklanki do połowy pełnej albo pustej” nie jest kwestią nastroju, lecz realnych warunków rynkowych.

Zwycięzcy i przegrani obecnego cyklu

W bardzo dobrej sytuacji są branże związane z inwestycjami infrastrukturalnymi i budownictwem. Środki z KPO, oczekiwana odbudowa Ukrainy oraz rosnące wydatki na obronność wzmacniają sektor budowlany i producentów materiałów budowlanych. Dobrze radzi sobie także handel i usługi oparte na konsumpcji, bo polski konsument pozostaje silny. Wynagrodzenia rosną, zarówno nominalnie, jak i realnie, co napędza popyt.

Jednocześnie wysokie płace to koszt dla firm. Branże pracochłonne coraz częściej wskazują rosnące koszty pracy jako czynnik ograniczający rozwój. Do tego dochodzi presja płacy minimalnej, która wpływa nie tylko na najniższe wynagrodzenia, ale też na oczekiwania pracowników o wyższych kompetencjach.

Po drugiej stronie są firmy silnie powiązane z niemieckim przemysłem, zwłaszcza z sektorem automotive. To aż około 8 proc. polskiego PKB. Niemiecka motoryzacja zmaga się jednocześnie z konkurencją z Chin i barierami handlowymi na rynku amerykańskim. Problemy Niemiec szybko przenoszą się na polskich poddostawców, a to rodzi niepewność i obawy o przyszłość.

Konsumpcja, inwestycje i ryzyko kosztowe

Polski wzrost gospodarczy w dużej mierze opiera się na konsumpcji. To siła, ale i słabość. Silny konsument buduje PKB, lecz jednocześnie zwiększa presję kosztową po stronie przedsiębiorstw. W 2026 roku dynamika wynagrodzeń ma się wypłaszczać, ale nadal będzie dodatnia. Ceny energii pozostaną raczej stabilne, choć wysokie. W relacjach B2B widać nawet obniżki cen usług i deflację cen producentów.

Dlaczego więc firmy nadal obawiają się wzrostu kosztów? Zdaniem prof. Rogowskiego to w dużej mierze efekt doświadczeń z ostatnich lat. Przedsiębiorcy przenoszą historyczne szoki kosztowe na przyszłość, nawet jeśli obecne dane nie zawsze to uzasadniają.

Większym zagrożeniem może okazać się polityka fiskalna. Wysoki wzrost PKB ułatwia obsługę długu publicznego, ale każde spowolnienie zwiększa presję na szukanie nowych dochodów lub podnoszenie podatków. Przykłady już są. To właśnie fiskus, a nie koszty energii czy płac, coraz częściej pojawia się wśród głównych obaw firm.

Dług, zatory płatnicze i dojrzewanie rynku

Ciekawym zjawiskiem jest delewarowanie, czyli odchodzenie firm od finansowania długiem na rzecz samofinansowania. To ogranicza ryzyko, ale też hamuje tempo rozwoju. Jednocześnie rośnie problem przeterminowanych zobowiązań. Liczba dłużników maleje, ale łączna kwota zaległości sięga już około 46 mld zł.

To prowadzi do większej ostrożności w relacjach między firmami. Wracają zatory płatnicze, ale rośnie też świadomość zarządzania ryzykiem. Sprawdzanie kontrahentów, korzystanie z raportów biur informacji gospodarczej czy wywiadowni finansowych przestaje być traktowane jako koszt, a coraz częściej jako inwestycja. To znak dojrzewania polskiego biznesu i przejmowania standardów znanych z rynków zachodnich.

Reindustrializacja i globalna gra

W tle wszystkich decyzji biznesowych coraz mocniej obecna jest geopolityka. Świat odchodzi od jednobiegunowej globalizacji w stronę regionalnych bloków. Pandemia i wojna uświadomiły Zachodowi, że nadmierne uzależnienie od odległych dostawców jest ryzykiem strategicznym. Stąd powrót do myślenia o reindustrializacji Europy.

Polska ma tu realne atuty. Zaplecze inżynierskie, doświadczenie przemysłowe i firmy zdolne do skalowania produkcji. Problemem pozostaje jednak Europa jako całość. Rozdrobnienie, nadregulacja i ograniczony dostęp do kapitału sprawiają, że najciekawsze europejskie startupy i innowacyjne firmy wciąż uciekają do Stanów Zjednoczonych.

Nieruchomości jako barometr gospodarki

Jednym z kluczowych tematów 2026 roku będzie rynek mieszkaniowy. Popyt jest bardzo elastyczny i szybko reaguje na wzrost wynagrodzeń oraz spadki stóp procentowych. Podaż natomiast reaguje wolno. Efekt? W pierwszej połowie 2026 roku stabilizacja cen, a w drugiej możliwy ich wzrost z powodu ograniczonej liczby nowych inwestycji.

Ruch na rynku nieruchomości uruchamia efekt domina w całej gospodarce. Od usług budowlanych, przez wyposażenie mieszkań, po handel i usługi. Dodatkowo nawet przy niekorzystnej demografii pozostaje czynnik poprawy jakości zasobów mieszkaniowych, które wciąż w części nie spełniają podstawowych standardów.

Rok 2026, inwestycje, konsumpcja: więcej szans niż zagrożeń

Największym źródłem niepewności pozostaje geopolityka. To ona wprowadza chaos, trudny do wyceny i zarządzania. Jednocześnie ewentualne wygaszenie konfliktu w Ukrainie otworzyłoby dla polskich firm nowe możliwości, zwłaszcza w logistyce, transporcie i materiałach budowlanych.

Po trzech potężnych stres testach – pandemii, inflacji i wojnie – polski biznes wyszedł bardziej odporny i pewny siebie. Coraz częściej myśli globalnie, a nie tylko lokalnie. Rok 2026 może być trudny, ale dla dobrze przygotowanych firm będzie też rokiem realnych szans. Warunek jest jeden: umiejętność dostosowania się do zmieniającego się świata i spojrzenie na gospodarkę szerzej niż tylko przez pryzmat własnej branży.