Niższy próg, większa grupa uprawnionych. Świadczenie wspierające od 2026 roku

Najważniejsza zmiana w świadczeniu wspierającym dotyczy dostępu do systemu. Do tej pory wiele osób odpadało już na etapie oceny potrzeby wsparcia. Często brakowało im kilku punktów, mimo że choroba w oczywisty sposób ograniczała codzienne funkcjonowanie. Od stycznia 2026 roku próg wejścia został obniżony. Teraz prawo do świadczenia zyskali ci, którzy w ocenie komisji zdobędą co najmniej 70 punktów.

Jak podkreślała gazetaprawna.pl, to przesunięcie ma bardzo praktyczne konsekwencje. System przestaje być adresowany wyłącznie do wymagających stałej, całodobowej opieki. Obejmuje również tych, którzy funkcjonują samodzielnie tylko częściowo, regularnie potrzebują pomocy przy konkretnych czynnościach lub zmagają się z chorobami przewlekłymi o zmiennym albo postępującym przebiegu.

Zasady proceduralne pozostają bez zmian. Oceny nadal dokonują wojewódzkie zespoły do spraw orzekania o niepełnosprawności, a wypłatą zajmuje się Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Sam wniosek do ZUS nie wystarczy. Wcześniej konieczne jest przejście procedury punktowej przed komisją.

Dlaczego diagnoza to za mało. Skąd biorą się różnice w decyzjach

Jednym z najczęstszych źródeł frustracji wśród wnioskodawców jest brak „listy chorób”, które automatycznie uprawniałyby do pieniędzy. W świadczeniu wspierającym taka lista po prostu nie istnieje. Komisja nie opiera się wyłącznie na diagnozie ani na nazwie jednostki chorobowej. Kluczowe jest to, jak dana osoba funkcjonuje na co dzień i w jakim stopniu realnie potrzebuje pomocy.

Pod uwagę brane są bardzo konkretne obszary życia: mobilność i poruszanie się, samodzielna higiena i ubieranie się, przygotowywanie posiłków, organizacja dnia, orientacja i pamięć, bezpieczeństwo, regularne przyjmowanie leków oraz przebieg leczenia, a także potrzeba nadzoru ze strony innych osób.

W praktyce oznacza to, że dwie osoby z tą samą diagnozą mogą otrzymać zupełnie różne decyzje. Jedna uzyska prawo do świadczenia, druga spotka się z odmową. Różnica nie wynika z nazwy choroby, lecz z rzeczywistego zakresu ograniczeń oraz częstotliwości i intensywności potrzebnego wsparcia.

Choroby, które „rozbijają” codzienność. Jak wygląda punktacja w praktyce

Choć formalnie nie istnieje wykaz schorzeń „punktowanych wyżej”, praktyka orzecznicza pokazuje, że wysokie oceny pojawiają się tam, gdzie choroba realnie dezorganizuje codzienne życie. Jednym z najczęstszych przykładów jest stwardnienie rozsiane. Choroba ma przebieg rzutowy i nieprzewidywalny, a komisje uwzględniają nie tylko aktualny stan zdrowia, lecz także zmienność sprawności, przewlekłe zmęczenie, ryzyko upadków oraz okresowe wyłączenie z samodzielnego funkcjonowania – nawet jeśli w dniu badania chory prezentuje się względnie stabilnie.

Wysoką punktację często uzyskują także osoby chorujące na schizofrenię i inne ciężkie zaburzenia psychiczne. Kluczowe znaczenie mają tu kwestie bezpieczeństwa, zdolności do podejmowania samodzielnych decyzji oraz kontroli leczenia. W wielu przypadkach komisje uznają konieczność stałego lub okresowego nadzoru osoby trzeciej.

Podobnie oceniana jest niewydolność serca. Sama diagnoza nie wystarcza – decyduje faktyczna wydolność organizmu. Duszność, szybkie męczenie się, konieczność częstego odpoczynku i brak możliwości wykonywania nawet prostych czynności domowych traktowane są jako poważne ograniczenia funkcjonalne.

Wysoką punktację mogą uzyskać również osoby po leczeniu onkologicznym. Nowotwory, nawet po zakończeniu terapii, często pozostawiają trwałe konsekwencje: osłabienie, zaburzenia neurologiczne, problemy z koncentracją i samodzielnością, które utrzymują się miesiącami, a czasem latami. Do tej grupy należą także osoby z mukowiscydozą i innymi chorobami rzadkimi, gdzie komisje zwracają szczególną uwagę na intensywność leczenia, ryzyko powikłań, konieczność stałego nadzoru i ograniczoną wydolność organizmu.

Od punktów do pieniędzy. Ile wynosi świadczenie w 2026 roku

Wysokość świadczenia wspierającego jest bezpośrednio powiązana z liczbą punktów przyznanych w ocenie potrzeby wsparcia. W styczniu i lutym 2026 roku obowiązywać będą jeszcze stawki liczone według dotychczasowej renty socjalnej. Od marca, po waloryzacji, kwoty wzrosną. Konkretne wyliczenia podaje gazetaprawna.pl.

Osoby z punktacją od 70 do 74 punktów otrzymają 40 procent renty socjalnej, czyli 786,80 zł miesięcznie. Przy 75–79 punktach będzie to 60 procent, czyli 1180,20 zł. Punktacja 80–84 oznacza 80 procent renty socjalnej i 1573,60 zł. Osoby z wynikiem 85–89 punktów otrzymają 120 procent renty, czyli 2360,40 zł. Przy 90–94 punktach świadczenie wzrośnie do 180 procent renty socjalnej, co daje 3540,60 zł. Najwyższa punktacja, od 95 do 100 punktów, oznacza 220 procent renty socjalnej, czyli 4327,40 zł miesięcznie.

Ci, którzy uzyskają prawo do świadczenia na początku 2026 roku, nie będą musieli składać dodatkowych wniosków, aby otrzymać wyższe kwoty od marca. Podwyżka nastąpi automatycznie w wyniku waloryzacji.

Kiedy składać wniosek i dlaczego zwlekanie może kosztować miesiące pieniędzy

Złożenie wniosku o ocenę potrzeby wsparcia ma sens wtedy, gdy choroba przewlekła realnie utrudnia codzienne funkcjonowanie. Chodzi o problemy z poruszaniem się, samoobsługą, organizacją dnia, bezpieczeństwem, konieczność stałej kontroli leczenia albo okresowe wyłączenia z normalnej aktywności.

W wielu regionach już teraz zapowiadane są długie kolejki do komisji. Odkładanie decyzji może oznaczać kilkumiesięczne opóźnienie wypłat. Co istotne, wiele odmów nie wynika z tego, że ktoś jest „za mało chory”, lecz z tego, że ograniczenia zostały opisane zbyt ogólnie albo zbyt ostrożnie w dokumentacji.

Komisja ocenia wyłącznie to, co znajduje się w papierach i co słyszy podczas badania. Nie domyśla się problemów, których w dokumentach zabrakło. W nowym, bardziej otwartym systemie to właśnie rzetelny opis codziennego funkcjonowania może przesądzić o realnym wsparciu finansowym.

Tylko online i trzy miesiące. Terminy, które decydują o wypłacie

– Wniosek o świadczenie wspierające składa się wyłącznie w formie elektronicznej za pośrednictwem platformy PUE/eZUS, portalu Emp@tia lub bankowości elektronicznej. Można to zrobić samodzielnie albo skorzystać z bezpłatnej pomocy pracowników ZUS, którzy pomagają wypełnić formularz – wyjaśnia cytowana przez pulshr.pl Beata Kopczyńska, regionalna rzeczniczka prasowa ZUS w województwie śląskim.

Na złożenie dokumentów do ZUS wnioskodawca ma trzy miesiące. Termin liczy się od dnia, w którym decyzja wojewódzkiego zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności stała się ostateczna albo od dnia, w którym została utrzymana w mocy przez sąd po rozpatrzeniu odwołania.