Już 40-50 lat temu niemieccy demografowie ostrzegali przed problemami, które tak dobrze są widoczne dzisiaj. Ówczesny rząd RFN nie potrafił jednak stworzyć dobrych warunków dla pracujących matek i przełamać mentalnych barier skutkujących niskim wskaźnikiem dzietności.

Władze NRD lepiej radziły sobie z kwestiami demograficznymi

Żelazna kurtyna podzieliła Niemcy na dwa państwa o bardzo różnej specyfice politycznej i gospodarczej. Kiedy jednak weźmiemy pod uwagę zmiany wskaźnika dzietności, to okaże się, że na terenie RFN i NRD były widoczne dość podobne procesy. Mniej więcej do początku lat 70-tych, w obydwu niemieckich państwach notowano współczynnik dzietności zapewniający prostą zastępowalność pokoleń (tzn. wyższy od 2,1 - 2,2 dziecka przypadającego na kobietę w wieku reprodukcyjnym). Na fali powojennego bomu demograficznego, analizowany wskaźnik w NRD i RFN przekroczył nawet poziom 2,4 (patrz wyniki z połowy lat 60-tych).

>>> Czytaj też: Polacy są najliczniejszą grupą imigrantów z UE w Niemczech

Po niemieckim „baby - boomie”, wskaźniki dzietności zaczęły szybko spadać zarówno w RFN jak i NRD. Dały znać o sobie zmiany gospodarcze i społeczne skutkujące szybkim wzrostem aktywności zawodowej młodych kobiet oraz późniejszym zawieraniem małżeństw. Informacje zaprezentowane na poniższym wykresie wskazują, że władzom wschodnich Niemiec przynajmniej czasowo udało się zatrzymać spadkowy trend wskaźnika dzietności. Jak tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl było to możliwe między innymi dzięki państwowemu programowi rozbudowy przedszkoli i żłobków. Na wskutek zwiększonych nakładów budżetowych i promowania rodzicielstwa, przeciętna dzietność kobiet w NRD pod koniec lat 70 - tych zaczęła zbliżać się do poziomu 2,0. Późniejszy kryzys gospodarczy we wschodnich Niemczech, pogrzebał jednak ambitne plany przywrócenia zastępowalności pokoleń. W momencie zjednoczenia, obszar NRD i RFN cechował się już dość zbliżonym wskaźnikiem dzietności wynoszącym około 1,5 (patrz poniższy wykres). Na terenie zachodnich Niemiec, taki lub jeszcze niższy wynik był notowany przez wcześniejsze 15 lat.

Dane niemieckiego urzędu statystycznego (Destatis) wskazują, że po 1995 r. widoczny był powolny, ale systematyczny wzrost wskaźnika dzietności – tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Jego aktualny poziom (ok. 1,50) w dużej mierze jest kreowany przez imigrantów ekonomicznych. Ocenia się, że bez takiego demograficznego wsparcia, w Niemczech rocznie przychodziłoby na świat około 400 000, a nie 700 000 dzieci.

Zachodnie Niemcy nie były przyjazne dla pracujących matek

Wiele osób może zastanawiać się, dlaczego w zamożnym RFN skutecznie nie zahamowano negatywnych demograficznych trendów (bardzo widocznych po 1970 r.). Przyczyny tej sytuacji były mocno związane z modelem rodziny promowanym w zachodnich Niemczech (jako przeciwwaga dla rozwiązań z NRD). Spore znaczenie miał również etos matki zajmującej się domem, zakorzeniony w umysłach starszych osób. Do pewnego stopnia, aktywność zawodową matek hamowało prawodawstwo. Obecnie dość trudno w to uwierzyć, ale do 1958 r. zamężne kobiety z RFN musiały uzyskać oficjalną zgodę męża na podjęcie pracy zawodowej. Jeszcze w połowie lat 70 - tych, podejmujące pracę mężatki były zobowiązane do deklarowania, że ich aktywność zawodowa nie zaszkodzi życiu rodzinnemu. Istotne były również częste przypadki nieprzychylnego traktowania młodych matek podejmujących pracę. Pejoratywne określenie takich kobiet, które rzekomo zaniedbują dzieci (Rabenmutter), bywa używane nawet dziś. Razem z polityką państwa promującą pozostawanie matek w domu, szła w parze zbyt mała liczba przedszkoli i żłobków.

Wszystkie opisywane okoliczności doprowadziły do sytuacji, w której bezdzietna i pracująca kobieta była lepiej traktowana niż jej rówieśniczką łącząca wychowywanie dzieci z karierą zawodową. Dlatego wybór ambitnej ścieżki kariery przez kobietę, często skutkował świadomą rezygnacją z macierzyństwa. Podejście do pracujących matek, zaczęło się poprawiać w latach 90-tych. Później na terenie Niemiec wprowadzono hojny system państwowego wsparcia dla rodziców. Takie rozwiązanie oczywiście nie może skompensować błędów, które zachodnioniemieckie władze popełniały 40-50 lat wcześniej.

RynekPierwotny.pl

>>> Czytaj też: To już nie Niemcy, ale Polska i kraje regionu ciągną unijny wzrost. W dużej mierze dzięki przemysłowi