"Sueddeutsche Zeitung" nazywa Trumpa "rewolucjonistą". Jest "prezydentem nieobliczalnym", co powoduje, że jest tak potężny, ale równocześnie tak niebezpieczny. "Trump narzuci światu nowe reguły" - przewiduje autor komentarza Stefan Kornelius.

Wizja, jaką Trump przedstawił w przemówieniu na Kapitolu, "składała się z epitetu i jednego nasączonego szowinistycznym nacjonalizmem zdania: +America first+" - czytamy w komentarzu. "Epitet skierowany był do wszystkich, którzy nie wybrali Trumpa i dotąd ponosili odpowiedzialność za kraj. Zdaniem nowego prezydenta wszyscy oni zawiedli, są częścią skorumpowanego, zbutwiałego układu składającego się z wtajemniczonych i bogacących się egomanów" - tłumaczy Kornelius.

Prezydent w ciągu 20 minut na schodach Kapitolu dostarczył "ostatecznego dowodu na swój skarlały, pełen nienawiści charakter" - pisze Kornelius, wyjaśniając, że Trump nazwał swoich przeciwników wrogami kraju, a resztę świata wrogami Ameryki.

Reklama

Autor komentarza zauważa, że w każdym z dotychczasowych prezydentów tkwiła cząstka któregoś z poprzedników: Hamiltona, Jeffersona, Jacksona czy Wilsona. "Ale nie w Trumpie" - zaznacza.

Trump jest "wytworem ducha czasu" - symbolizuje troski tej połowy Amerykanów, "dla których polityka jest zbyt skomplikowana, a świat pełen lęków". Jego zwolennicy uważają się za dyskryminowanych lub wręcz zapomnianych - pisze Kornelius. "Trump jest dla nich ze swoimi przeciwnościami, swoją nieszczerością i wulgarnością wzorem, jest zmaterializowaną wściekłością na świat" - czytamy w "SZ".

Zdaniem Korneliusa Trump nie jest racjonalnym decydentem, lecz "działa impulsywnie pod wpływem emocji". "Irracjonalność jest najważniejszym źródłem jego siły, co wywołuje dreszcz nawet u geopolitycznych oportunistów w Moskwie i Pekinie" - pisze komentator.

"Żywiołem Trumpa jest spór, a nie kompromis, co powoduje, że ma on zadatki na rewolucjonistę. Narcyz w Białym Domu w Waszyngtonie dopiero poznaje nowy świat. Chce uformować go na swoje kopyto" - konkluduje Kornelius w "Sueddeutsche Zeitung".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" nazywa Trumpa "najbardziej nieprawdopodobnym prezydentem USA" w najnowszej historii kraju. Przemówienie nowego prezydenta było "wypowiedzeniem wojny" - establishmentowi, Waszyngtonowi, globalizacji i wszystkim, którzy "wysysają amerykański naród". Przemówienie było "nacjonalistyczne w formie i w treści" - ocenia autor Klaus-Dieter Frankenberger.

Europejczycy będą mieli do czynienia z prezydentem, który nie ma ochoty na wymianę grzeczności, lecz pragnie "regime change" w Waszyngtonie. "Nic nie pomogą skargi i ostrzeżenia przed apokalipsą" - pisze komentator. Europa i Niemcy powinny potraktować Trumpa jako bodziec do mobilizacji, by zwiększyć swoją zdolność do działania. "Ameryka kierowana przez Trumpa będzie inną Ameryką" - stwierdza Frankenberger.

Z Berlina Jacek Lepiarz