Pojęcie “raju podatkowego” zazwyczaj kojarzy się nam z egzotycznymi wyspami rozsianymi gdzieś po całym globie. Tymczasem nowe badania w tym zakresie pokazują, że jeśli rządy chcą odzyskać pieniądze, które znikają w rajach podatkowych, wcale nie muszą „bawić się” w szukanie muszelek na oceanach. Zamiast tego powinny skupić się na całkiem dobrze rozwiniętych krajach, takich jak np. Wielka Brytania, Holandia czy Szwajcaria - pisze Mark Buchanan.

Co roku państwa tracą setki miliardów dolarów w wyniku przenoszenia środków finansowych do rajów podatkowych. Gabriel Zucman, ekonomista z University of California w Berkeley oszacował, że w 2013 roku około 10 proc. całego bogactwa finansowego świata (to ponad 6 bilionów dol.) zostało ulokowane w rajach podatkowych. Państwa w obronie swoich finansów próbowały walczyć z tym zjawiskiem, ale nie jest to łatwe. Odkąd w 2010 roku USA przyjęły ustawę FATCA (Foreign Account Tax Compliance Act), ilość pieniędzy lokowanych w rajach podatkowych wzrosła.

Nowe badania dają jednak pewną nadzieję. Politolog z Uniwersytetu w Amsterdamie Javier Garcia-Bernardo wraz ze swoimi kolegami, przyjrzał się relacjom pomiędzy 98 milionami firm i przeprowadził analizę matematyczną globalnych sieci własności. Badacze skupili się na modelu, w którym spółka-córka przekazuje środki finansowe spółce-matce. Model ten jest powszechnie wykorzystywany przy przenoszeniu pieniędzy do rajów podatkowych, ponieważ działanie takie nie podlega opodatkowaniu. Naukowcy prześledzili szlaki, jakimi najczęściej wędrowały przekazywane pieniądze oraz zidentyfikowali kraje, przez które środki te przepływały.

Okazało się, że istnieją dwa rodzaje rajów podatkowych. Pierwsze to „zlewy”, które przyciągają zagraniczny kapitał. Przy pomocy analizy sieci zidentyfikowano 24 raje podatkowe tego typu. Chodzi m.in. o Luksemburg, Hong Kong i Brytyjskie Wyspy Dziewicze. Drugi typ rajów podatkowych to „przewody”. Ich funkcja polega na umożliwianiu krążenia kapitału bez opodatkowania, aż wreszcie trafi do miejsca docelowego. Autorzy badania zidentyfikowali pięć rajów podatkowych tego typu: Wielka Brytania, Holandia, Irlandia, Singapur i Szwajcaria.

Pomimo, że wyniki tego badania mogą nie być przyjemne dla władz krajów „przewodów”, to dają też pewną nadzieję. Jeśli bowiem duża część środków przechodzi przez zaledwie pięć miejsc na świecie – wszystkie z nich to rozwinięte kraje – to państwa mają szansę na zastosowanie skutecznych rozwiązań.

Dalekie, egzotyczne wyspy, pełniące funkcję “zlewu” dla kapitału, mogą ją bardzo łatwo realizować – wprowadzając daleko idącą poufność czy zerowe podatki. Ale znacznie trudniej będzie im zbudować reputację, zaoferować armię prawników, doradców, księgowych i finansistów, dzięki którym dany kraj może realizować funkcję „przewodu” dla kapitału. Dlatego jeśli raje podatkowe pełniące funkcję „przewodu” zostaną zamknięte, trudno będzie innym krajom przejąć ich funkcję.

Łatwo jest załamać ręce nad procederem unikania płacenia podatków. Ale częściowo wynika to z tego, że tak naprawdę nie rozumiemy, co się właściwie dzieje w czasie tego procesu. Dzięki badaniom ludzi, takich jak Garcia-Bernando, otrzymaliśmy szczegółowy obraz funkcjonowania rajów podatkowych. Następy ruch należy do władz.