Wróbel: Kiedy brak kompetencji jest zasługą [FELIETON]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 czerwca 2017, 15:23
Sejm, źródło: Flickr.com, Fot. Radio Nederland Wereldomroep's photostream: licencja Creative Commons Attribution-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-ND 2.0)
Sejm, źródło: Flickr.com, Fot. Radio Nederland Wereldomroep's photostream: licencja Creative Commons Attribution-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-ND 2.0) /Inne
Prawica długo była w Polsce obozem światłych reform, dzisiaj kojarzona jest przede wszystkim z brakiem skrupułów - pisze w felietonie Jan Wróbel.
2995288-i02-2017-120-00000330a.jpg

Niemal wszystkie głoszone kiedyś przez światłą prawicę przemiany – od cywilizacyjnej (wyciągnięcie Polski z półki sprawnego wykonawstwa zachodnich projektów politycznych i gospodarczych) do edukacyjnej (więcej dumy z kraju w szkole, budzenie szacunku do nauczycieli, zwiększenie praw rodziny w szkolnictwie, podniesienie poziomu humanistyki) – pozostają w cieniu pajęczyny personalnej. Ponieważ każda władza musi mieć jakąś ideę lepszą niż „partia na swoim”, ministrowie spędzają sporo czasu na mszach, ale rząd jest niekatolicki z ducha i praktyki. Jedną z idei budzących jego szczególne obrzydzenie jest fundamentalna dla katolickiej wizji polityki idea pomocniczości państwa (silne państwo umacnia instytucje społeczne, autonomiczne wobec władz).

Z ogromnej władzy personalnej lidera polskiej prawicy może wynikać polityka rządu znacznie lepsza niż ta przed 2015 r. – ale tylko wówczas tak by się działo, gdyby prezesmógł uruchomić wielką liczbę spychanych dotąd na margines ludzi wartościowych. Niestety, PiS (a w raz z nim Polska) płaci frycowe za wieloletnią marginalizację własnego środowiska. Częściowo marginalizacja była skutkiem kontrakcji elit, świadomych zagrożenia niesionego przez plany Kaczyńskiego. Częściowo jest skutkiem fiaska pierwszego rządu PiS, w którym Andrzej Lepper był wicepremierem. Wychodziło komicznie, nie ma się co dziwić, że nie tak znowu wielu ekspertów garnęło się potem do PiS... Kiedy „dobra zmiana” zaczęła mianować i mianować, niewiele miała takich osób jak Anna Streżyńska. W otoczeniu PiS upowszechnił się pogląd, że niedostatek kompetencji jest zasługą: nie umieją, bo nie byli częścią skorumpowanej elyty z Układu.

>>> Czytaj też: Balcerowicz: wyemigrujcie na Białoruś, tam Łukaszenka pilnuje, by wszystko było państwowe [WYWIAD]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj