Facebook znalazł się w samym centrum dochodzenia ws. rosyjskich prób wpływania na wybory prezydenckie w 2016 roku. Amerykański gigant z branży mediów społecznościowych przyznał, że Internet Research Agency (rosyjska farma trollów powiązana z Kremlem) wydała na reklamy na Facebooku ok. 100 tys. dol. Szczegóły tych powiązań firma przekazała amerykańskiemu Kongresowi oraz Robertowi Muellerowi, który prowadzi śledztwo ws. rosyjskich działań w sieci oraz możliwych powiązań ze współpracownikami Donalda Trumpa.

1. Gdzie można znaleźć rosyjskie reklamy na Facebooku?

Dziś to już teoretycznie niemożliwe. 6 września Facebook oświadczył, że zamknął wszystkie strony i konta, które były zidentyfikowane jako aktywne. Wiadomo natomiast, że wcześniej wykupiono ponad 3 tys. reklam. Kupna reklam dokonywały profile i strony linkujące do fałszywych tożsamości czy grup powiązanych z Kremlem.
Reklamy te miały na celu podgrzewanie politycznych kontrowersji i podziałów w czasie kampanii prezydenckiej w 2016 roku wokół takich spraw, jak stosunki rasowe, imigracja i prawo do posiadania broni. Robert Mueller oraz Kongres dysponują kopiami reklam oraz informacjami na temat reklamodawców.

2. Jakie może być znaczenie tych reklam?

Ich istnienie może być pierwszym poważnym dowodem na to, że obce państwo próbowało wpływać na wynik amerykańskich wyborów. Reklamy mogą rzucić nowe światło na to, czy oraz w jaki sposób Rosja ingerowała w kampanię wyborczą Donalda Trumpa.

Reklama

3. Dlaczego Facebook zaakceptował te reklamy?

Samoobsługowy system Facebooka pozwala każdemu na zakup reklam, które dzięki skomplikowanemu algorytmowi trafiają do określonego grona odbiorców. Kontakt z żywym człowiekiem nie jest w tym procesie potrzeby. Zatem nie było sytuacji, w której osoba z działy reklamy Facebooka bezpośrednio kontaktowała się z przedstawicielem Rosji.

4. Czy Facebook mógł odrzucić te reklamy?

Teoretycznie tak, ale w praktyce firma blokuje dopiero te konta czy treści, które zostały już opublikowane. Ponadto to reklamodawcy, w myśl zasad Facebooka, są zobowiązani do przestrzegania lokalnego prawa.

5. Czy reklamy te były nielegalne?

Amerykańskie prawo zabrania zagranicznym podmiotom (państwowym oraz innym) wpływania na wybory. Reklama internetowa, która sugeruje porażkę któregoś z kandydatów, łamie prawo. Dlatego tak ważne jest, aby śledczy oraz opinia publiczna mieli wgląd w te reklamy. Facebook twierdzi, że większość zakupionych reklam skupiała się na kontrowersyjnych kwestiach społecznych, a nie na konkretnych kandydatach. Jeśli to prawda, to rosyjskie reklamy nie były nielegalne.

6. Czy amerykański rząd nie reguluje kwestii reklam politycznych?

Tak, ale zasady te nie zostały jeszcze dostosowane do reklamy cyfrowej. Jeśli Rosja lub jakiś inny podmiot zagraniczny chciałby kupić kampanię reklamową w amerykańskiej telewizji lub radio, wówczas stacja ta musiałaby ujawnić, kiedy planowane jest wyświetlenie reklamy, kto i jak dużo za nią zapłacił. Dodatkowo w samej reklamie musiałaby znaleźć się informacja, kto za nią zapłacił.

Facebook, chcąc wyprzedzić krajowe uregulowania, zamierza wprowadzić własne zasady transparentności. Użytkownicy FB, klikając na daną reklamę polityczną, będą w stanie zobaczyć inne reklamy danego podmiotu oraz to, komu reklama jest wyświetlana.

7. Czy Mark Zuckerberg nie zlekceważył roli Facebooka w czasie wyborów?

Tak. Tuż po wyborach w 2016 roku szef koncernu uznał, że mówienie o tym, jakoby fake newsy na Facebooku miały wpływać na wynik wyborów, to „szalony pomysł”. Z czasem jednak założyciel sieci społecznościowej uznał, że warto zbadać tę sprawę. Po tym, jak zbadano sprawę, w kwietniu firma uznała, że znalazła dowód na skoordynowaną akcję dezinformacyjną, która opierała się na fałszywych kontach. Wówczas pojawiło się pytanie, czy ktoś za to zapłacić. Okazało się, że tak. Obecnie Facebook prowadzi śledztwo ws. innych rosyjskich grup.

8. Czego można się teraz spodziewać?

Mark Zuckerberg zapowiedział, że jego firma wprowadzi więcej kontroli w obszarze politycznych reklam, a także zacieśni komunikację z rządami na świecie, aby wyłapywać niepożądane wpływy.

9. Czy Facebook faktycznie może zatrzymać tego typu działalność?

Firma twierdzi, że nie może tego zatrzymać, a jedynie utrudnić. Na świecie jest ponad dwa miliardy użytkowników sieci. Niektórzy z nich będą próbowali wykorzystywać platformę do manipulacji innymi. W kwietniu sieć zapowiedziała, że przypadki manipulacji dyskursem będzie traktować na równi z takimi przypadkami, jak włamywanie się na konta, malware, spam czy scam.

>>> Czytaj też: Śledztwo ws. ingerencji Kremla w wybory w USA: Facebook sprzedawał Rosji reklamy