Im więcej władzy, tym większa deprawacja rządzących. Potwierdza to historia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 października 2017, 19:11
Polityka
Polityka/ShutterStock
Im więcej władzy zdobywają rządzący, tym szybciej się deprawują. A temu zawsze towarzyszy rosnąca nienawiść do osób, które przeszkadzają im w konsumowaniu zdobyczy.

Motto rządu Beaty Szydło „wystarczy nie kraść” może zacząć mu ciążyć, bo pojawienie się różnic między teorią a praktyką kłuje w oczy. Czego zwiastunem są działania Polskiej Fundacji Narodowej. Wydała ona kilkanaście milionów złotych na kampanię medialną „Sprawiedliwe sądy”, łamiąc swój statut. Gdy media nagłośniły aferę, władza nie cofnęła się, lecz delektując się poczuciem siły, poszła w zaparte. Legalizując proceder wstecznie, przez pośpieszną zmianę statutu fundacji. Teraz jej celem nie jest już tylko promowanie pozytywnego wizerunku Polski za granicą, lecz m.in: „rozwój świadomości narodowej, obywatelskiej i kulturowej”. Co pozwoli rządzącym wykorzystać: 198 mln zł, wpłacone przez 17 spółek Skarbu Państwa, oraz każdego roku nowe 50 mln, jak im się żywnie podoba. Fundusze, mogące służyć dobru wszystkich obywateli, bo to oni są faktycznymi właścicielami owych państwowych spółek, popłyną na kampanie medialne obozu władzy. No bo władza zawsze wie najlepiej, co powinien myśleć obywatel. Przy okazji wielu jej przedstawicieli wyżywi się wraz z rodzinami i całymi stadami krewnych.

Jedyną niedogodność może stanowić to, że raz utracona cnota polityczna bywa trudna do zrekonstruowania. Zwłaszcza dla partii, która na swych sztandarach wyborczych eksponowała naprawę moralną. Tymczasem w wywiadzie dla tygodnika „Sieci” Jarosław Kaczyński oznajmił: „To jest doskonała, bardzo skuteczna kampania, notująca dziesiątki milionów wejść internetowych. Furia drugiej strony, te wszystkie donosy do prokuratury, dowodzi, jak skuteczna jest to akcja”. Potwierdzając prawidłowość, że rozochoceni władzą rządzący zawsze najmocniej nie lubią tych, którzy usiłują im patrzeć na ręce. Choć należy przyznać prezesowi PiS, że w tym akurat wypadku używał bardzo łagodnego języka. A przecież mógł przywalić, jak Piłsudski.

Treść całego wywiadu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.

>>> Czytaj także: Partie socjalistyczne w Europie wciąż przegrywają z tego samego powodu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj