PKB kraju ma wzrosnąć w przyszłym roku o 2,3 proc., podczas gdy według wcześniejszych szacunków miało to być 2,6 proc. – podał hiszpański resort finansów. To skutek narastającego w Katalonii społeczno-politycznego kryzysu. Wspomniany region odpowiada za jedną piątą całego hiszpańskiego PKB.

Hiszpańska gospodarka ma wzrosnąć w 2017 roku o 3 proc. trzeci rok z rzędu. To efekt reform wdrażanych przez premiera Mariano Rajoy’a, które położyły kres największej gospodarczej recesji w najnowszej historii kraju.

Rząd w Madrycie wywiera presję na premierze Katalonii Carlesie Puigdemoncie, który zamierza ogłosić w czwartek niepodległość regionu w następstwie nielegalnie przeprowadzonego niepodległościowego referendum. Rajoy grozi, że jeśli tak się stanie, centralny rząd przejmie bezpośrednią kontrolę nad regionem.

- Martwimy się o czwartkową potencjalną eskalację napięć – mówi główny ekonomista Panmure Gordon & Co. Simon French. Ekspert zauważył, że kryzys może rozszerzyć się poza branżę bankową i Hiszpanię i objąć również UE.

Na zamieszaniu traci hiszpańska giełda. Benchmarkowy indeks hiszpańskiej giełdy stracił od maja już 9 proc. Słabe wyniki tamtejszego parkietu przypadają na nasilenie separatystycznej kampanii w Katalonii.

Reklama

Z Katalonii zaczęły uciekać firmy. Na przeniesienie do innej części Hiszpanii zdecydował się już bank CaixaBank SA, który był symbolem gospodarczej siły regionu. Na podobny krok zdecyduje się być może również producent wina Codorniu Raventos, który z powodu niepewności politycznej i gospodarczej przeniesie należącą do niego spółkę holdingową.

- Jeżeli Katalonia nie zaprzestanie swoich działań, to Hiszpania może doświadczyć głębokiego kryzysu finansowego, z jakim musiała zmierzyć się pod koniec 2011 roku – twierdzi minister Cristobal Montoro.

>>> Polecamy: Putin chce rządzić Rosją jak korporacją. Czy młodzi uwierzą w „russian dream”?