Debata PAP Biznes: Globalny wzrost PKB się utrzyma, banki centralne pozostaną ostrożne

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
18 grudnia 2017, 13:05
Światowa gospodarka utrzyma w 2018 r. solidne tempo wzrostu, a inflacja pozostanie niska - uważają uczestnicy debaty PAP Biznes „Strategie rynkowe”. Ich zdaniem banki centralne nadal będą ostrożnie podejmować decyzje, by nie zaskakiwać rynków.

"Globalny wzrost gospodarczy w 2017 r. i 2018 r. będzie solidny, ok. 4 proc., ale świat nie wróci już do stóp wzrostu notowanych w pierwszej dekadzie XXI wieku. Wynika to m.in. ze zmian demograficznych" - powiedział Krzysztof Musialik, członek zarządu Templeton Asset Management TFI.

Zdaniem Marka Straszaka, zarządzającego portfelami Union Investment TFI światowa gospodarka znajduje się w końcu fazy cyklu wzrostu.

"Ta faza nazywana jest +goldilock+: wysoki wzrost gospodarczy, niska inflacja i niskie bezrobocie. W 2018 r. sytuacja makroekonomiczna również będzie dobra" - powiedział Straszak.

Grzegorz Zatryb, główny strateg Skarbiec TFI ocenił, że 2017 r. będzie zapamiętany jako ten, w którym nastąpił "punkt przegięcia" w politykach banków centralnych.

"Nie spowodowało to końca świata na rynkach. Inwestorzy nauczyli się, że banki centralne nie chcą skrzywdzić gospodarek" - powiedział.

"Nie przesądzam, iż to banki centralne sprawiły, że gospodarka urośnie w 2018 r. o 4 proc., ale na pewno ostrożność z ich strony mocno się do tego przyczyniła" - dodał.

Fed w październiku 2017 r. rozpoczął redukcję sumy bilansowej, a EBC zdecydował o obniżeniu od przyszłego roku o połowę miesięcznej wartości programu skupu aktywów.

"Decyzje banków centralnych będą stopniowe i umiarkowane. Ciężko sobie wyobrazić, by wysoka inflacja wyskoczyła. Trzeba jednak bacznie obserwować rynek pracy, zwłaszcza płace w USA oraz inflację bazową" - powiedział Jarosław Leśniczak, główny strateg ds. rynków globalnych TFI PZU.

Podobną opinię wygłosił Zatryb.

"Banki centralne będą bardzo ostrożne. Jeśli będzie zacieśnianie polityki, to będzie odbywało się powoli. Każde posunięcie będzie okraszone gołębią retoryką i zapewnieniami dla rynków, że w razie czego płynność będzie dostarczana. Banki centralne będą robiły swoją robotę. Żadnych negatywnych skutków związanych z ich działalnością nie zobaczymy" - powiedział.

Zdaniem Leśniczaka, jednym z największych zaskoczeń 2017 r. jest brak inflacji mimo dobrego otoczenia makroekonomicznego.

"To pozwala bankom centralnym spokojnie wychodzić z akomodacyjnej polityki pieniężnej, a z tego wynika brak zmienności. Posiedzenia banków centralnych są nudne i tak zostanie, dopóki się nie pojawi inflacja" - powiedział Leśniczak.

W ocenie Musialika, inflacja jest strukturalnie niska.

"Pierwszym trendem, który sprawia, że inflacja utrzymuje się na niskim poziomie, jest rola technologii. Pracownicy z krajów rozwiniętych muszą konkurować z pracownikami w krajach rozwijających się już nie tylko w produkcji, jak było wcześniej, ale i w usługach" - powiedział.

"Po drugie, wzrost znaczenia międzynarodowego handlu internetowego wywiera negatywną presję na ceny" - dodał.

Członek zarządu Templeton Asset Management TFI zaznaczył, że choć bezrobocie jest niskie, to na rynek pracy wciąż wracają osoby, które się z niego wycofały po kryzysie 2008 r.

"To oznacza, że w największych gospodarkach są niewykorzystane zasoby pracy, co spowalnia inflację" - powiedział Musialika.

Na problemy z mierzeniem inflacji zwrócił uwagę Sławomir Sklinda, dyrektor departamentu zarządzania portfelami akcyjnymi PKO TFI.

"Jest wiele czynników, które wskazują, że inflacja ta naprawdę jest, tylko że my mierzymy ją koszykiem sprzed dekad, przysłowiowymi marchewkami i słoniną. Tymczasem w naszym koszyku wydatków są pozycje, które cały czas rosną, np. telefony, których ceny być może nie idą w górę, ale zwiększa się częstotliwość ich wymieniania. To w żadnym stopniu nie jest adresowane przez banki centralne" - powiedział.

Musialik zwrócił uwagę, że na przełomie 2017 i 2018 r. ryzyko polityczne jest niższe niż było na początku tego roku.

"Mieliśmy wybory w Holandii i we Francji, ale wygrali je politycy, którzy sprzyjają rynkom" - powiedział.

"Ryzyko polityczne jest teraz mniejsze" - dodał.

Maciej Jaszczuk (PAP Biznes)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj