Szymański: By wprowadzić sankcje UE, trzeba jednomyślności, a tej nie będzie nigdy [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
20 grudnia 2017, 08:55
Polska Unia Europejska
Polska Unia Europejska/ShutterStock
Artykuł 7.1 to nie jest procedura sankcyjna. By wprowadzić sankcje, trzeba dysponować jednomyślnością w Radzie Europejskiej na podstawie innych przepisów traktatu. Nigdy jej w UE nie będzie. Tym niemniej sprawę samego ewentualnego stwierdzenia zagrożeń dla praworządności przez Radę UE traktujemy poważnie - mówi w wywiadzie Konrad Szymański, sekretarz stanu ds. europejskich MSZ.
3201260-konrad-szymanski-sekretarz-stanu.jpg
Konrad Szymański sekretarz stanu ds. europejskich w MSZ

Komisja może to zawsze zrobić, na własną odpowiedzialność. Ma jednak też dobre powody, by podejść do tej sprawy w sposób mniej dogmatyczny, otwierając nowe możliwości. Projekty prezydenckie w istotnym stopniu zmieniają reguły postępowania wobec Sądu Najwyższego i wyboru Krajowej Rady Sądowniczej. Prezydent, nie rezygnując z reform, wyszedł naprzeciw także europejskim oczekiwaniom. Jesteśmy jednak przygotowani na każdy scenariusz.

Prezydent skutecznie przeprowadził przez Sejm wybór członków KRS wysoką kwalifikowaną większością 3/5. Wyeliminował mechanizm faktycznego rozwiązania SN za sprawą proponowanej wcześniej reorganizacji, sugerując wspólny dla kobiet i mężczyzn sędziów wiek emerytalny jako kryterium pozostania przy orzekaniu. To także wyjście naprzeciw oczekiwaniom zgłaszanym przez KE przy okazji ustawy o ustroju sądów powszechnych. W końcu to prezydent, a nie Minister Sprawiedliwości, będzie oceniał zasadność pozostania sędziego przy orzekaniu. Te zmiany powinny być dostrzeżone i docenione przez KE.

Każde oczekiwanie należy oceniać osobno. To zależy jednak od większości parlamentarnej.

Myślę, że oparcie się o opinię KW jest wygodne dla KE. Ale to Komisja bierze odpowiedzialność za rozwój wypadków między Warszawą a Brukselą.

To pytanie do KE.

?

Tak to wygląda. KE wyraźnie chce się podzielić odpowiedzialnością z innymi instytucjami UE – Radą i Parlamentem. Obie mają polityczny charakter, co generuje coraz więcej niepotrzebnych słów. Zresztą po obu stronach. Byłoby lepiej, by każda sprawa, w której pojawiają się wątpliwości co do zgodności prawa krajowego z prawem UE, trafiała rutynową drogą do Trybunału Sprawiedliwości UE. Mielibyśmy mniej politycznego napięcia i mniej emocji, które szkodzą sprawie naszych wzajemnych relacji.

Artykuł 7.1 to nie jest procedura sankcyjna. By wprowadzić sankcje, trzeba dysponować jednomyślnością w Radzie Europejskiej na podstawie innych przepisów traktatu. Nigdy jej w UE nie będzie. Tym niemniej sprawę samego ewentualnego stwierdzenia zagrożeń dla praworządności przez Radę UE traktujemy poważnie. Obciąża ona niepotrzebnie nasze wzajemne relacje, co może utrudniać budowanie porozumienia i wzajemnego zaufania między Warszawą i Brukselą. Przygląda się temu coraz bardziej nerwowo opinia publiczna. Jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni, dlatego przyjmuję ten rozwój wypadków z zaniepokojeniem.

Chciałbym, by była to po prostu troska o dobre relacje Warszawy i Brukseli. Coraz częściej mam jednak obawę, że to tylko krajowe rachuby przewodniczącego Tuska, któremu trudno będzie kiedyś wytłumaczyć, dlaczego Bruksela działa tak konfrontacyjnie wobec Polski.

Zapewne także.

W Radzie Europejskiej nie będzie nigdy jednomyślności w sprawie nałożenia na Polskę jakichkolwiek sankcji. To nie tylko sprawa postawy Węgier, choć premier Orbán mówi o tym najgłośniej.

To nie jest sprawa transakcji. Mamy wspólny pogląd na to, jak UE powinna postępować wobec państw członkowskich. Ten fundament porozumienia jest głębszy.

Gra polityczna z tą dyskusją w tle bywa trudniejsza, ale staramy się oddzielać kwestie sporu o praworządność od innych spraw, gdzie wszyscy potrzebujemy porozumienia. Przykładem jest jedność UE ws. brexitu, która skutkuje lepszą ochroną przede wszystkim polskich interesów. Dość wspierające stanowisko Francji i Niemiec wobec działań KE jest znane od miesięcy. Dostrzegam też jednak ostrożność i troskę obu stolic, by nie ferować wyroków zbyt pochopnie.

>>> Polecamy: "Broń atomowa" UE uderzy w Polskę. Porozumienie z Brukselą było na wyciągnięcie ręki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj