Jestem uzależniony do smartfonów i powoli wracam do zdrowia. Można by było oczekiwać, że w tej sytuacji mógłbym być zadowolony z decyzji francuskich władz, aby zakazać smartfonów w szkołach średnich i podstawowych. Ale tak nie jest, bo prawdziwym problemem nie są smartfony, ale niektóre aplikacje - pisze Leonid Bershidsky.

W najlepszym razie zakazywanie smartfonów sprawi, że dzieci będą się uczyć przestarzałych umiejętności – coś, czego w szkole i tak mają dużo. Współczesny telefon jest zarówno rejestratorem dźwięku, aparatem fotograficznym, atlasem, notatnikiem oraz odtwarzaczem. Pozbawianie dzieci tak użytecznego narzędzia byłoby bezsensownie bolesne, tak samo jak odebranie dorosłym smartfonów w pracy.

Owszem – z badań wynika, że smartfony negatywnie wpływają na produktywność. Ale cały trik polega na tym, aby zachować zalety korzystania ze smartfonów (zdolność do współpracy z kolegami w czasie rzeczywistym, stały dostęp do danych) oraz zminimalizować możliwość rozproszenia uwagi.

Co zatem w największym stopniu pochłania czas na smartfonie? Według raportu Comscore's 2017 Mobile App, najwięcej czasu pochłania pięć najczęściej używanych aplikacji, z których Facebook jest najważniejszą. Sprawia to, że aplikacja ta jest prawdopodobnie najbardziej uzależniającą spośród wszystkich innych.

Facebook twierdzi, że spędzanie czasu w mediach społecznościowych nie musi być szkodliwe. W ostatnim wpisie Davida Ginsberga oraz Moiry Burke, zajmujących się badaniami w Facebooku, „angażowanie się”, czyli komentowanie, udostępnianie treści oraz wymiana wiadomości, w przeciwieństwie do bezmyślnego przewijania informacji na ścianie, może sprawić, że użytkownicy poczują się lepiej. Wciąż jednak oprócz sugerowania, że warto robić więcej rzeczy na Facebooku, ich argumenty zupełnie ignorują naturę uzależnienia.

Uzależnieni bowiem często czują się świetnie, jeśli otrzymają wystarczającą dawkę pożądanej substancji. Weźmy pod uwagę 10 milionów interakcji, które zostały sprowokowane jednym z virali na Facebooku o nazwie „This Guy Just Sang Whitney Houston Live You’ve Never Heard”. To wielkie zaangażowanie mogło dać użytkownikom dawkę dopaminy, ale czas na to poświęcony mógł być z pewnością znacznie lepiej wykorzystany.

Tym, co naprawdę się liczy, nie jest to, że użytkownicy Facebooka czują się lepiej, ale że marnują czas na płytkie relacje i bezproduktywne działania. Eksperci zajmujący się mediami społecznościowymi wiedzą o tym niewiele. „Wiemy, że ludzie obawiają się tego, w jaki sposób technologia może wpływać na rozproszenie uwagi oraz na relacje, czy też jak wpływa w długim okresie na dzieci” – piszą Ginsberg i Burke. „Zgadzamy się, że są to bardzo poważne kwestie i wszyscy musimy się jeszcze wiele nauczyć” – dodają. Oznacza to, że użytkownik jest pozostawiony sam sobie i kwestie te musi oceniać samodzielnie na podstawie osobistych doświadczeń, a nie szerokich badań.

Gdy byłem aktywnym użytkownikiem Facebooka, otrzymywałem życzenia urodzinowe od ok. 600 osób. Traciłem potem godziny, aby wszędzie wkleić „dziękuję”, nie widząc przy tym, kim jest część z moich znajomych. W tym roku przestałem to robić, przestałem nawet klikać „lubię to”. Zamknąłem moją oś czasu, więc ludzie mogli mi przesłać życzenia albo komentując stare posty albo przesyłając wiadomość.

W efekcie życzenia otrzymałem od mniej niż 100 osób – to o ponad 90 za dużo, względem tych osób, które faktycznie były zainteresowane moimi urodzinami. Moje życie nie zmieniło się. 10 osób, dla których było to ważne, zadzwoniłyby lub napisałyby, nawet gdyby Facebook nie istniał.

Kilka miesięcy temu w dużej mierze przestałem wchodzi w dyskusje na Twitterze (miałem kilka wpadek, których bardzo żałuję). Zamiast tego zacząłem sugerować, aby użytkownicy Twittera przesłali mi maila, dzięki czemu uda nam się rozłożyć dany problem na czynniki pierwsze. Prawie nikt tego nie zrobił. Ludzie bowiem nie chcą interakcji czy rzeczowej dyskusji. Większość z nich chce po prostu poczuć się dobrze cudzym kosztem. Twitter sprawia, że jest to łatwe, zaś prawdziwa ludzka interakcja jest już trudniejsza.

Przykłady te pokazują, dlaczego mam dość sieci społecznościowych, choć czasem ich używam do celów zawodowych. I gdy przewijam informacje na ścianie w ściśle ograniczonym czasie, to wyobrażam sobie, że jestem policjantem w cywilu, który sączy piwo w miejscu pełnym pijaków. Takie obrazki pomagają mi pozbyć się uzależnienia.

Jakie kroki powinna zatem podjąć Francja? Paryż rozważa wymaganie zgody rodziców, aby dzieci w wieku poniżej 16 lat mogły korzystać z sieci społecznościowych czy komunikatorów, ale to także nie zadziała. Regulatorzy prawdopodobnie nie mogą zająć się uzależniającymi aplikacjami tak samo, jak mogą zająć się np. tytoniem. Użytkownicy muszą sami pozbyć się swoich własnych złych nawyków oraz zapobiec, aby ich dzieci robiły podobnie.

Dzieci poniżej 8 roku życia prawie połowę czasu „ekranowego”, czyli więcej niż godzinę dziennie, spędzają przed ekranem swoich smartfonów – wynika z badań grupy Common Sense Media. Im rodzina jest biedniejsza, tym więcej czasu dzieci wychowujące się w niej grają w gry komputerowe i oglądają YouTube. Łatwo zrozumieć, dlaczego tak się dzieje – pracujący rodzice mają mniej czasu dla swoich dzieci i wykorzystują każdą okazję, aby swoje dzieci czymś zająć. Niewielu z nich zdaje sobie sprawę, że zarządzają czymś, co może się przerodzić w przyszłe uzależnienie.

Osoby dorosłe mogą odzyskać swoje życie poprzez wyłączenie się z sieci społecznościowych, wyłączenie wszystkich powiadomień oraz być może instalując aplikację, która ogranicza czas spędzany przed ekranem. Ale nie zrobią tego poprzez wyrzucenie telefonu, który może być pomocny na wiele innych sposobów. To samo z dziećmi. Należy dać im dostęp do smartfonów, prędzej czy później i tak będą miały własne. Ważne jest jednak, aby wskazać, z których aplikacji mogą korzystać oraz ograniczyć im dostęp do innych. Nawet jakakolwiek próba złamania tych zabezpieczeń będzie bardziej produktywna niż oglądanie głupich materiałów wideo czy nieustanne przesyłanie sobie emotikonów.

>> Czytaj też: Uzależnienie od sieci to już epidemia? Francja od 2018 roku zakaże smartfonów w szkołach