"Bezpieczeństwo i integralność systemów technologicznych w Białym Domu jest priorytetem administracji prezydenta USA Donalda Trumpa. W związku z tym, od przyszłego tygodnia użycie wszystkich prywatnych urządzeń elektronicznych, zarówno przez gości, jak i pracowników, będzie zabronione w zachodnim skrzydle Białego Domu" - powiedziała Sanders.
Pracownicy będą mogli korzystać wyłącznie z urządzeń służbowych, które otrzymali od administracji rządowej. Zakaz wydał szef kancelarii prezydenta John Kelly, motywując decyzję obawami związanymi z możliwymi wyciekami tajnych informacji.
Trump w ciągu 11 miesięcy swojego urzędowania wielokrotnie narzekał na wyciek wrażliwych informacji z Białego Domu do prasy, jednakże jego współpracownicy zaznaczają, że wprowadzony zakaz używania osobistych komórek nie jest związany z tym problemem.
Pracownik Białego Domu pragnący zachować anonimowość powiedział serwisowi Bloomberg, że zbyt wiele urządzeń było podłączonych do bezprzewodowych sieci internetowych w rezydencji prezydenta w Waszyngtonie. Dodał, że prywatne nie są tak dobrze zabezpieczone przed atakami hakerskimi, jak wydawane im służbowe urządzenia.
Niektórzy pracownicy sprzeciwiają się zakazowi argumentując, że nie mogą używać służbowych telefonów komórkowych do celów prywatnych - na przykład, zabronione jest wysyłanie z nich wiadomości tekstowych SMS, co - ich zdaniem - ma utrudnić im porozumiewanie się z rodzinami i bliskimi w godzinach pracy.
>>> Czytaj też: Król jest nagi. Rok rządów Trumpa pokazał, że USA mają coraz mniejszy wpływ na świat [OPINIA]
