Dla wszystkich w UE jest jasne, że premier Morawiecki stawia na dialog z Unią. Propozycja spotkania na najwyższym szczeblu była bardzo dobrze przyjęta. Kontrowersja w sprawie reform wymiaru sprawiedliwości trwa jednak dwa lata, więc proszę się nie spodziewać nagłych zwrotów akcji. Polska ma prawo do reform. Dialog na pewno przyniesie pozytywne efekty, ale powoli.
Argumenty, także nowe, będziemy prezentowali przedstawicielom UE bez pośrednictwa mediów. Nowe otwarcie jest jednak możliwe tylko wtedy, kiedy wszystkie zaangażowane strony okażą się do tego gotowe. Relacji Warszawy i Brukseli nie można sprowadzać tylko i wyłącznie do sporu o kształt polskich reform. To byłoby niesprawiedliwe. Jest wiele dziedzin - jedność instytucjonalna, wybrane aspekty bezpieczeństwa energetycznego, pierwsza faza negocjacji z Wielką Brytanią, mam nadzieję, że także budżet - gdzie nasze relacje są dobre, gdzie nasze interesy są spójne. Na tym można wiele zbudować.
Postępowanie, które dziś dotyczy Polski, nie jest procedurą sankcyjną. To proces formowania politycznej oceny reform w naszym kraju. Nic więcej. Zanim sprawa trafi na posiedzenie Rady ds. Ogólnych, przedstawimy naszą ocenę sytuacji i detale poszczególnych ustaw wszystkim państwom członkowskim z oczekiwaniem rzetelnej i, co ważne, własnej oceny.
W interesie wszystkich jest, by separować sprawę sporu o polskie reformy od innych równoległych procesów politycznych. Infekowanie całej agendy UE byłoby niekorzystne dla wszystkich stron. Polska stara się zachowywać konstruktywnie wszędzie tam, gdzie widzimy dobrą wolę. Tego samego oczekujemy od innych.
Negocjacje budżetowe zawsze były pełne nacisków i szantaży. Będzie tego coraz więcej. Argument podniesiony przez przewodniczącego Schulza jest o tyle nietrafiony, że nasze kraje pomagają w rozwiązywaniu kryzysu migracyjnego. Poparliśmy szybki tryb trudnych i kosztownych uzgodnień z Turcją. Wydajemy czterokrotnie więcej pieniędzy na pomoc niż w roku 2015. Nasi pogranicznicy są obecni na południowych granicach UE. Wsparliśmy dużymi sumami inicjatywy gospodarcze i polityczne w krajach, gdzie rodzi się migracja. W grudniu dopięliśmy projekt V4 w Libii w porozumieniu z Włochami. To jest wyraz europejskiej solidarności. Nie popieramy jedynie relokacji, która jest środkiem całkowicie nieskutecznym.
Spotkanie zapewne będzie dotyczyło całości relacji Warszawa-Bruksela. Nie możemy ich sprowadzać do konfliktu o polskie reformy. Oczekujemy lepszego wyważenia interesów w UE, byśmy mieli jeszcze więcej powodów do satysfakcji z polskiego członkostwa w UE.
>>> Czytaj też: "Zarabiam w sumie około 20 tys. zł brutto." Wywiad z anonimowym lekarzem z Warszawy
