Demograficzna katastrofa w Europie Wschodniej. Polska straci do 2050 roku 15 proc. populacji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 stycznia 2018, 05:40
Zmiana populacji do 2050  r.
Zmiana populacji do 2050 r./Forsal.pl
Demograficzna katastrofa rozgrywa się na naszych oczach. Wszystkie 10 państw, których populacje zmniejszają się w najszybszym tempie leży w Europie Środkowo-Wschodniej.

. Niewiele lepiej będzie w krajach takich jak Mołdawia, Ukraina, Chorwacja, Litwa, Rumunia, Serbia, Polska i Węgry, które stracą od 15 do 19 proc. populacji – wynika z prognoz ONZ. Wszystkie one są położone we wschodniej, środkowej lub północno-wschodniej Europie – podaje Quartz.

W przypadku Bułgarii oznacza to, że straci w ciągu najbliższych dekad ponad 1,5 mln obywateli (w 2017 roku miała 7 mln ludności).

- Wiele postkomunistycznych krajów z Europy Środkowo-Wschodniej zmierza w kierunku dużej demograficznej zapaści. Co więcej, wiele z nich doświadczyło już w ciągu ostatnich 25 lat masowego spadku liczby ludności – twierdzi demograf Tomas Sobotka z Wittgenstein Centre.

Wśród nich są m. in. Bułgaria, Rumunia i Ukraina. Łotwa straciła w tym czasie aż 27 proc. ludności, a niewiele lepiej było w przypadku Litwy (23 proc.), Bułgarii oraz Bośni i Hercegowiny (21 proc.). – To ogromny ubytek populacji niespotykany w czasach pokoju – ocenia Sobotka.

Zdaniem badacza tak gwałtowny spadek liczby ludności wynika zasadniczo z trzech rzeczy: obniżenia się wskaźnika płodności, masowej emigracji oraz wysokiej śmiertelności. Podczas gdy Europa Zachodnia i Południowa przyciąga wielu emigrantów, którzy równoważą w dużej mierze negatywne skutki niskiej płodności kobiet, populacja wschodnich państw cierpi zarówno z jednego, jak i drugiego powodu.

Co więcej, najbardziej oporne w przyjmowaniu migrantów są właśnie kraje Europy Wschodniej. W 2015 roku UE zobowiązała się do przesiedlenia 160 tys. migrantów, a udało się to w przypadku zaledwie 25 tys. z nich. Polska i Węgry właściwie zamknęły swoje granice.

Jednak jak zauważa Quartz nawet masowa imigracja nie odwróci demograficznego trendu. Widać to na przykładzie Niemiec, które przyjęły największą liczbę obcokrajowców, ale nawet milion migrantów nie zapełni demograficznej luki w tym kraju.

>>> Polecamy: Polski problem demograficzny wpłynie na raty kredytów. Stopy powinny spadać

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj