Niemiecka administracja na celowniku rosyjskich hakerów. "Atak wciąż trwa"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 marca 2018, 16:17
Wirus
Wirus/ShutterStock
Hakerski atak na sieć komputerową niemieckiej administracji federalnej wciąż trwa - poinformowało gremium Bundestagu kontrolujące wywiad po zapoznaniu się z informacjami służb bezpieczeństwa i przedstawicieli rządu.

Mamy do czynienia z trwającym jeszcze atakiem - powiedział przewodniczący tego gremium Armin Schuster (CDU). Dodał, że w tej sytuacji publiczne omawianie szczegółów byłoby po prostu ostrzeżeniem dla napastników.

Deputowany dodał, że za wcześnie jest jeszcze na ocenę strat.

MSZ Niemiec potwierdziło w środę, że sieć administracji federalnej padła ofiarą ataku hakerskiego. Media, powołujące się na źródła znające sprawę, informują, że ataku dokonała rosyjska grupa hakerów APT28 (ang. Advanced Persistent Threat 28).

Agencja dpa pisała w czwartek, powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa, że atak trwał "co najmniej do środy".

Według tych źródeł służby obserwowały jednak hakerów, aby pozyskać informacje o celach ataku i jego organizatorach. Nie doszło do wypływu "dużego strumienia danych". Śledczy zakładają, że był to klasyczny cyberatak szpiegowski. Atak wykryto w grudniu i nie wyklucza się, że mógł on trwać nawet rok.

MSW Niemiec zapewniło, że "w administracji federalnej atak ten został wyizolowany" i sytuacja jest pod kontrolą. Śledztwo w tej sprawie "ma wysoki priorytet" - podkreślił rzecznik resortu Johannes Dimroth. Dodał, że nie stwierdzono obecnie hakerskich ataków na cele poza administracją federalną.

Sieć administracji federalnej – IVBB (Informationsverbund Berlin-Bonn) - jest wykorzystywana przez Urząd Kanclerski, ministerstwa, federalny urząd audytu, służby bezpieczeństwa, Bundestag i Bundesrat. IVBB w założeniach służy bezpiecznej wymianie informacji i jest całkowicie oddzielona od publicznego internetu.

Niemieckie media podkreślają, że hakerzy, którzy się do niej dostali, mogli wykraść m.in. takie informacje jak plany rozwoju Bundeswehry czy tajne materiały dyplomatyczne.

Dpa odnotowuje, że wielu ekspertów przypuszcza, iż za grupą APT28, znaną także m.in. jako Fancy Bear, stoją rosyjskie instytucje rządowe.

>>> Czytaj też: Co pijesz i z kim śpisz. Banki będą o nas wiedzieć niebezpiecznie dużo

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: Niemcyświat
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj