Wyciek danych 50 mln użytkowników Facebooka. O co chodzi w aferze Cambridge Analytica?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
18 marca 2018, 17:13
Brytyjska gazeta "The Observer" opublikowała w niedzielę szczegóły dziennikarskiego śledztwa dotyczącego działalności kontrowersyjnej agencji Cambridge Analytica, która odegrała rolę w kampanii wyborczej amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa.

Dziennikarki tytułu ujawniły na podstawie wywiadu z byłym szefem działu badań (CA) Chrisem Wylie, że firma prawdopodobnie naruszyła prawo, pozyskując i wykorzystując w celach komercyjnych (ok. 1/3 osób wszystkich użytkowników w Ameryce Północnej), które były następnie wykorzystywane w celu przewidywania ich decyzji wyborczych i wpływania na nie.

Według informacji gazety, wykorzystane informacje dotyczą w szczególności wyborców w Stanach Zjednoczonych i były następnie wykorzystywane w kampanii wyborczej w 2016 roku, aby pomóc republikańskiemu kandydatowi Donaldowi Trumpowi.

Dane wyborców miały być pozyskiwane za pomocą aplikacji stworzonej na komercyjne zamówienie przez mołdawskiego badacza, który mieszkał w Rosji i Stanach Zjednoczonych Alexandra Kogana.

Niecałe 300 tys. osób zostało poproszonych i opłaconych w celu wypełnienia prostego testu, który pobierał m.in. zawartość kont na Facebooku, w tym polubione strony i zainteresowania, a następnie poddawał głębokiej analizie. Formalnie dane jednak mogły być wykorzystywane jedynie przy badaniach akademickich, a nie komercyjnych zleceniach dotyczących operacji psychologicznych na elektoracie.

"Użyliśmy Facebooka do pozyskania milionów profili osób, a następnie zbudowaliśmy modele, które wykorzystywały to, co o nich wiedzieliśmy, i ich wewnętrzne demony (w celu tworzenia skutecznych przekazów politycznych). To był fundament, na którym zbudowano całą firmę" - powiedział Wylie.

W 2015 roku prawnicy Facebooka poprosili o usunięcie zdobytych w niewłaściwy sposób danych, ale - jak wynika z informacji "Observera" - pomimo tego wciąż istnieje wiele kopii bazy danych, które pozostają w użyciu.

Tuż przed tym, gdy pierwsze doniesienia zostały opublikowane w internecie, Facebook poinformował, że w związku z zarzutami zdecydowano o zawieszeniu Cambridge Analytica dostępu do platformy. Przedstawiciele firmy zaprzeczyli jednak wszelkim nieprawidłowościom i zapewnili, że działali zgodnie z przepisami.

W sobotę swoje śledztwa ws. użycia danych zapowiedziały brytyjska komisarz ds. informacji Elizabeth Denham (odpowiednik polskiego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych), a także prokurator generalna amerykańskiego stanu Massachusetts Maura Healey.

Dokładna rola Cambridge Analytica w wyborze Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych jest kwestią dyskusyjną, ale firma informuje na swojej stronie, że "zapewniła kampanii (...) wiedzę ekspercką, która pomogła wygrać Biały Dom". Zgodnie z oficjalnymi sprawozdaniami, za swoje usługi świadczone od czerwca 2016 roku CA otrzymała co najmniej 6,2 miliona dolarów.

Agencja dodała także na swojej stronie, że używa "mikrotargetowania behawioralnego" i kombinacji analizy osobowości i danych demograficznych, które pozwalają na przewidywanie i wpływanie na masowe zachowania. Jak podkreślono, dysponuje profilami 220 milionów Amerykanów, tj. dwóch trzecich populacji Stanów Zjednoczonych.

CA pracowała także z innymi klientami na całym świecie, w tym kampanią na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej w czerwcu 2016 roku. Firma finansowana jest przez konserwatywnego biznesmena Roberta Mercera, a w przeszłości wśród jej szefów był m.in. były strateg Trumpa w Białym Domu Steve Bannon.

Jednocześnie "Observer" ujawnił, że CA oferowała swoje usługi nie tylko grupom politycznym - w tym według informacji brytyjskich mediów także kampanii za wyjściem Wielkiej Brytanii z UE - ale także firmom, m.in. rosyjskiemu gigantowi naftowemu Łukoil, któremu przekazano prezentację o możliwości wpływania na wyniki wyborów.

Efekty śledztwa dziennikarskiego są prezentowane jednocześnie przez "Observera" i brytyjską telewizję "Channel 4" oraz amerykański dziennik "New York Times". Redakcje zapowiedziały ich kontynuację w kolejnych dniach, w tym m.in. emisję tajnych nagrań z udziałem szefa Cambridge Analytica Alexandra Nixa, które zostały zarejestrowane w wyniku prowokacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj