Coraz drożej na stacjach. W tle niepewność na Bliskim Wschodzie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 kwietnia 2018, 14:37
benzyna paliwo
benzyna paliwo/ShutterStock
Diesel najdroższy od połowy 2015 r., ceny innych paliw też wyraźnie rosną - to efekt drogiej ropy, której ceny wywindowała sytuacja na Bliskim Wschodzie. Widmo 5 zł za litr paliwa na stacjach staje się coraz bardziej realne - przestrzegają analitycy.

W mijającym tygodniu najmocniej, bo aż o 6 groszy, wzrosła cena oleju napędowego. Aktualnie wynosi ona 4,67 zł/l. Niewiele mniej, bo o 5 groszy, podrożał litr benzyny bezołowiowej Pb95. Tankując to paliwo płacimy średnio 4,76 zł/l. Ze zwyżkowej tendencji wyłamał się jedynie autogaz, który potaniał o 1 grosz i jego cena to obecnie 2,03 zł za litr.

"Od dawna tankownie benzyny i diesla nie było tak drogie. Więcej za litr 95-tki ostatnio płaciliśmy na początku marca ubiegłego roku, a diesel jest najdroższy od lipca 2015 r." - napisali w piątek analitycy e-petrol.

W perspektywie długiego weekendu - ostatni tydzień kwietnia nie przyniesie poprawy i kierowcy muszą szykować się na to, że przy dystrybutorze zapłacą jeszcze więcej. "Przewidywane przedziały cenowe dla poszczególnych gatunków paliw wyglądają następująco: 4,73-4,84 zł/l dla benzyny 95-oktanowej, dla diesla 4,66-4,76 za/l i 2,00-2,07 za/l dla autogazu" - przewidują.

Eksperci BM Reflex napisali w piątek, że ceny detaliczne paliw na polskich stacjach w nadchodzącym tygodniu będą wyższe od 3 do 5 groszy na litrze benzyny i oleju napędowego. Podkreślili, że w ciągu ostatnich dziesięciu dni baryłka ropy naftowej WTI i Brent podrożała o ponad 10 proc.

Analitycy e- petrol zwracają uwagę, że tak drogiej ropy Brent nie było od listopada 2014 roku. To globalna reakcja na wejście w syryjski konflikt krajów Zachodu, a także wiszące w powietrzu zagrożenie sankcjami wobec irańskiego eksportu ropy naftowej.

"Atmosfera zwyżkowa nie poddawała się nawet faktom, takim jak wzrost ilości wiertni do 815 sztuk w USA. W mijającym tygodniu informacje dotyczące zapasów w Stanach Zjednoczonych nie okazały się specjalnym zaskoczeniem. Spadek rezerw surowca wyniósł 1,1 mln baryłek - był nieco mniejszy niż się spodziewano i bliski wynikowi American Petroleum Institute" - zauważyli eksperci e- petrol.

Jeśli chodzi o najnowsze statystyki dotyczące globalnego zapotrzebowania na ropę naftową w 2018 roku, ogłosił je Goldman Sachs, który sugeruje, że surowiec w pierwszym kwartale tego roku notował będzie najsilniejszy wzrost od końcówki 2010 na poziomie 2,55 miliona baryłek dziennie. Dzisiejsze informacje od Baker Hughes dadzą ciekawy pogląd na rynkową aktywność Stanów Zjednoczonych, które notują rekord wydobycia, jakiego nie obserwowano od połowy 2016 r., wynoszący 10,54 mln baryłek. To jednak - w ich opinii - nie przełoży się na obniżki cen, które obarczone są "premią ryzyka" związaną z militarnymi zawirowaniami na Bliskim Wschodzie.

>>> Czytaj też: Firmy kurierskie inwestują w elektryczne ciężarówki. Niektóre chcą je nawet produkować

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj