Paszynian powiedział w wywiadzie dla agencji AP, że odrzucając jego kandydaturę na stanowisko premiera we wtorkowym głosowaniu w parlamencie, partia rządząca de facto popełniła samobójstwo.

Dodał, że odrzucenie jego starań o przewodzenie krajowi tylko pobudziło opozycję i jeśli rząd wprowadzi wojsko do stolicy, by stłumić protesty, "wszyscy żołnierze przyjdą do nas i się do nas dołączą". Podkreślił, że "policja i siły bezpieczeństwa są neutralne i że nie ma sposobu na rozwiązanie za pomocą siły".

Reklama

W środę w Armenii ruszyła ogłoszona przez Paszyniana ogólnokrajowa kampania nieposłuszeństwa obywatelskiego. Uczestnicy akcji blokują wiele dróg, w tym trasę łączącą Erywań z lotniskiem; w stolicy ruch jest sparaliżowany.

Krajowe koleje państwowe ogłosiły, że zawieszają część kursów pociągów, bo protestujący blokują tory kolejowe.

"Dzisiaj nasze akcje są o wiele większe i jest większa reakcja ze strony społeczeństwa" - powiedział lider armeńskiej opozycji agencji AP.

Chociaż głosowanie przeciwko Paszynianowi w parlamencie we wtorek rozwiało nadzieje opozycji na szybkie rozwiązanie kryzysu, nie było żadnych bezpośrednich oznak, że nastroje gniewu przerodzą się w starcia. Paszynian nalegał, aby demonstracje miały w dalszym ciągu charakter pokojowy.

Parlament Armenii 8 maja będzie po raz drugi głosował nad wyborem premiera. We wtorkowym głosowaniu Paszynian nie został zatwierdzony na to stanowisko; był jedynym kandydatem.

Kilkutygodniowe protesty kierowane przez Paszyniana doprowadziły do ustąpienia ze stanowiska premiera Serża Sarkisjana, wieloletniego prezydenta Armenii, oskarżanego o uzurpację władzy. Po zmianie konstytucji Armenii premier ma w tym kraju większe uprawnienia niż prezydent.

42-letni Paszynian to były dziennikarz, krytyczny wobec byłych prezydentów Armenii Roberta Koczariana (1998-2008) i Serża Sarksijana (2008-2018). Za zorganizowanie gwałtownych protestów przeciwko wygranej Sarkisjana w wyborach prezydenckich w 2008 roku Paszynian został skazany na cztery lata więzienia; w ramach amnestii został zwolniony po dwóch latach. W wyniku starć z policją, do których doszło podczas tamtych demonstracji, zginęło 10 osób.

W ubiegłorocznych wyborach Paszynian wszedł do parlamentu i stanął na czele opozycyjnego bloku Elk (Wyjście). Krytyka Paszyniana pod adresem władz jest skoncentrowana wokół spraw wewnętrznych, takich jak korupcja i bieda. Polityk nie podważa geopolitycznych więzi Armenii z Rosją. (PAP)

jo/ kar/