Włoska partia Liga chciała "zmienić niektóre reguły w UE"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 maja 2018, 19:54
Lider prawicowej włoskiej Ligi Matteo Salvini oświadczył w poniedziałek w wywiadzie telewizyjnym, że rząd, który zamierzał stworzyć z Ruchem Pięciu Gwiazd, chciał zmienić niektóre reguły finansowe w UE. Nie chodziło o wyjście ze strefy euro - wyjaśnił.

Salvini w studiu programu w Canale 5 telewizji komercyjnej Mediaset podkreślił, że Liga nie mogła zgodzić się na wycofanie zaproponowanej prezydentowi Sergio Mattarelli kandydatury profesora Paolo Savony na ministra finansów. Sprzeciw szefa państwa wobec nominacji dla krytykującego euro ekonomisty był powodem fiaska rokowań w sprawie powołania rządu Ligi i Ruchu. Prezydent w poniedziałek powierzył misję utworzenia tymczasowego rządu technicznego ekonomiście Carlo Cottarellemu.

Przywódca prawicowej Ligi stwierdził, że jego rząd z Savoną jako ministrem finansów zamierzał zwrócić się do UE z następującym apelem: "Nasi ludzie są głodni, uciekają do pracy za granicę, zmieńmy te reguły, które wyrządzają nam krzywdę".

"Problem polega na tym, że odrzucona została idea, a nie nazwisko" - ocenił Matteo Salvini.

"Prezydent Mattarella sprzeciwił się powołaniu rządu, jakiego chcieli Włosi, a dzisiaj mówi +tak+ dla rządu, którego chce tylko Partia Demokratyczna, a ona przegrała ostatnio wszystkie wybory" - mówił szef Ligi, odnosząc się do tego, że tylko centrolewica zapowiedziała udzielenie poparcia Radzie Ministrów Cottarellego.

"Ludzie na ulicy mówią mi: +po co głosować, skoro potem inni decydują za nas+" - dodał Salvini. Przyznał w czasie wywiadu, że po upadku rozmów rządowych jest - jak się wyraził - "wkurzony jak byk".

Powiedział też: Mattarella "wziął na siebie odpowiedzialność za przekreślenie dwóch tygodni prac nad rządem i gotowej listy ministrów; oczekiwałbym od prezydenta, aby pozwolił powołać rząd, który działałby w interesie Włochów".

Wyraził przekonanie, że to Włosi powinni decydować o swoim losie, a nie - jak podkreślił - Niemcy, Francuzi czy spread. Zarzucił politykom w UE, że dążą do tego, by Włochy były słabe.

"Dla kogoś we Włoszech, ale przede wszystkim za granicą, rząd, który w centrum uwagi umieścił Włochów, był niemile widziany. W Europie potrzebują Włoch drugiej ligi, które płacą i są zniewolone" - mówił Salvini w studiu masowo oglądanego programu "Pomeriggio Cinque".

Zastrzegł zarazem, że "nie ma żadnej wojny Salvini-Mattarella".

"Drogi prezydencie, zobaczymy się znowu za kilka miesięcy. Będzie nas więcej, będziemy silniejsi i utworzymy rząd" - dodał, wyrażając nadzieję na zwycięstwo w przyspieszonych wyborach.

>>> Czytaj też: Włochy budzą demony rozpadu strefy euro

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj