Ławrow odrzuca oskarżenia o udział Rosji w zestrzeleniu boeinga w 2014 roku

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 maja 2018, 14:57
Oskarżenia Rosji o udział w zestrzeleniu w 2014 roku malezyjskiego boeinga nad Donbasem to efekt "pokusy, by zagrać na rusofobii" – powiedział szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow. Bezpodstawnie oczekuje się od Rosji, że zacznie rozmowy o odszkodowaniach - dodał.

"W czasie konferencji (strony holenderskiej w sprawie malezyjskiego samolotu – PAP) powiedziano, że śledztwo i ustalanie winnych trwa. Ale już na tym etapie strona rosyjska powinna zacząć negocjacje z Australią i Holandią, by ustalić rozmiar odszkodowań" – oświadczył we wtorek w Mińsku Ławrow na wspólnej konferencji prasowej z szefem białoruskiej dyplomacji Uładzimirem Makiejem.

25 maja minister spraw zagranicznych Holandii Stef Blok powiedział, że "wstępne ustalenia, opublikowane przez prokuratorów badających zestrzelenie w 2014 roku nad wschodnią Ukrainą samolotu pasażerskiego linii Malaysia Airlines (lot MH17), wskazują na udział Rosji".

Boeing 777-200ER lecący 17 lipca 2014 roku z Amsterdamu do Kuala Lumpur został zestrzelony nad wschodnią Ukrainą, na obszarze kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów. Zginęło wówczas 298 osób, wszyscy pasażerowie i cała załoga; większość ofiar to obywatele Holandii.

Ławrow nie zgodził się we wtorek, "że już na tym etapie śledztwa można stwierdzić, że strona rosyjska brała udział, że system (rakietowy) Buk trafił na teren Ukrainy z terytorium Rosji, a potem tam wrócił".

"Dowody prezentowane wielokrotnie przez Rosję świadczą o tym, że co najmniej nieprawidłowe jest na tym etapie wygłaszanie takich oświadczeń" – powiedział Ławrow, przekonując, że oskarżenia pod adresem Rosji są bezpodstawne.

Wskazał, że Rosja przekazywała m.in. wyniki testów i symulacji, które udostępnił producent Buka, a także dane z rosyjskich radarów, według których "rakieta nie mogła być wystrzelona z tego punktu, o którym mówią ustalenia śledztwa".

Jego zdaniem jest to ta sama logika, którą wykorzystano w sprawie Skripalów, czyli próbie otrucia w Anglii byłego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego i współpracownika wywiadu brytyjskiego Siergieja Skripala oraz jego córki Julii.

"Najpierw stwierdzono, że najprawdopodobniej zrobili to Rosjanie, dlatego powinni przyznać się do winy, a śledztwo będzie kontynuowane" – powiedział Ławrow.

Ocenił, że zarówno sprawa Skripalów, jak i sprawa zestrzelenia malezyjskiego boeinga to efekt rusofobii i działań "agresywnej mniejszości" w UE i na Zachodzie.

Jak powiedział, "sprawa Skripalów rozpada się na naszych oczach w związku z brakiem jakichkolwiek dowodów".

Ławrow oświadczył też, że "Rosja i Białoruś są zaniepokojone działalnością NATO w pobliżu swoich granic, przede wszystkim w krajach bałtyckich i w Polsce".

Jak ocenił, "jednostronne zwiększanie sił i środków w pobliżu naszych granic ma charakter destrukcyjny, podważa zaufanie i prowadzi do fragmentacji przestrzeni bezpieczeństwa".

Ławrow podkreślił również, że "Rosja nie jest zainteresowana konfrontacją".

Z Mińska Justyna Prus (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj