Topią protesty we krwi. Trump rozważa "mocne opcje", a reżim chwyta za telefon

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
12 stycznia 2026, 08:40
Rally in support of current protest movement in Iran
Topią protesty we krwi. Trump rozważa "mocne opcje", a reżim chwyta za telefon/PAP/EPA
Antyreżimowe protesty w Iranie eskalują – na ulicach leje się krew. Tymczasem prezydent USA Donald Trump po raz kolejny przyznał, że rozważa uderzenie na ten kraj i "ma bardzo mocne opcje na stole". Dodał też, że władze Iranu kontaktowały się z nim i chcą negocjować. 

Trump spotka się z synem szacha. "Przyglądam się sytuacji"

Trump odniósł się do sytuacji w Iranie i swoich gróźb użycia siły podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie samolotu Air Force One w niedzielę. Pytany, czy poważnie rozważa opcję uderzenia na Iran, potwierdził, że "przygląda się temu". Dodał, że zamierza spotkać się z synem byłego szacha Iranu Rezą Pahlawim, który namawia USA do ataków na reżim. 

Trump wcześniej dwukrotnie groził irańskiemu reżimowi mocną odpowiedzią, jeśli będzie strzelać do uczestników antyreżimowych protestów. Prezydent dodał, że otrzymuje raporty na temat sytuacji niemal co godzinę.

Niektórzy protestujący zginęli stratowani w panice, było ich tak wielu (...) a niektórzy zostali zastrzeleni. Dostaję raporty co godzinę i podejmiemy decyzję – oznajmił. Zaznaczył też, że ma "bardzo mocne opcje na stole". 

Ajatollahowie dzwonili do Trumpa. Ale on już rozważa opcje ataku

Prezydent ujawnił też, że "przywódcy Iranu" zadzwonili do niego w sobotę i "chcą negocjować". Dodał, że może się z nimi spotkać, ale ocenił również, że być może będzie zmuszony do działania przed rozmowami.

Trump odniósł się też do możliwości irańskiego ataku odwetowego na amerykańskie bazy w regionie lub inne obiekty. Zagroził, że USA "odpowiedzą z siłą, jakiej jeszcze nie widzieli".

Według "Wall Street Journal" prezydent USA spotka się we wtorek z czołowymi członkami gabinetu i wojska, by omówić sposób reakcji na irańskie protesty. Opcje działań w Iranie mają obejmować m.in. wzmocnienie antyrządowych głosów w internecie, cyberataki przeciwko irańskim obiektom wojskowym i cywilnym, nałożenie większych sankcji na reżim oraz ataki wojskowe.

Amerykanie zebrali siły na Bliskim Wschodzie. Są w gotowości

Już w czwartek media informowały, że Amerykanie przetransferowali wiele swoich samolotów wojskowych – między innymi cysterny KC-135 Stratotanker i KC-46A Pegasus, a także transportowe C-17 Globemaster III i C-5M Galaxy – do baz na Bliskim Wschodzie. Ponadto zgromadzono tam znaczne siły morskie. I wreszcie zaobserwowano wzmożoną aktywność dronów rozpoznawczych, takich jak MQ-4C Triton, na granicach Iranu.

Według brytyjskiego dziennika "The Times" ostatni raz taką koncentrację i aktywność sił USA w regionie zaobserwowano w czerwcu 2025 r., kiedy amerykańskie zbombardowało obiekty nuklearne w Iranie.

Jednym z sygnałów, że amerykańskie siły pozostają we wzmożonej gotowości, są doniesienia profilu Pentagon Pizza Report na platformie X, analizującego poziom zamówień w restauracjach wokół gmachu Departamentu Wojny w Waszyngtonie. Od kilku dni pozostaje on na większym niż zwykle poziomie.   

Protesty w Iranie. Na ulicach leje się krew

W trwających już od ponad tygodnia protestach przeciwko reżimowi ajatollahów w Iranie zginęło już, według ostrożnych szacunków stacji Iran International, około 2 tysiące cywilów. Są też ofiary po stronie sił bezpieczeństwa. Według Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) śmierć poniosło już co najmniej 114 przedstawicieli milicji Basidż i Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. 

Demonstracje wybuchły pod koniec grudnia  na historycznym Wielkim Bazarze w Teheranie, kiedy sklepikarze i kupcy zamknęli stoiska w proteście przeciwko rosnącym cenom, szalejącej inflacji i spadającej wartości irańskiej waluty. Rial spadł do rekordowo niskiego poziomu w stosunku do dolara amerykańskiego w wyniku złego zarządzania i przedłużających się sankcji, co spowodowało, że inflacja znacznie przekroczyła 50 proc., i sprawiła, że podstawowe dobra stały się nieosiągalne dla wielu gospodarstw domowych.

Protesty z czasem przerodziły się w demonstracje antyrządowe. Tłumy w Teheranie i innych miastach podnoszą nie tylko żądania ekonomiczne, ale także hasła antyrządowe, w tym wezwania do zmian systemowych, a nawet zakończenia rządów duchowieństwa.

Reza Pahlawi, mieszkający w USA syn ostatniego szacha Iranu, wezwał w sobotę protestujących do przejmowania centrów miast, a pracowników sektorów transportowego i energetycznego - do rozpoczęcia ogólnokrajowych strajków. Powiedział, że przygotowuje się do powrotu do ojczyzny.

W odpowiedzi na wybuch społecznego niezadowolenia władze zarządziły wcześniej w tym tygodniu niemal całkowitą blokadę internetu. Prokurator generalny Iranu ogłosił w sobotę, że protestujący mogą zostać uznani za „wrogów Boga”, co zgodnie z prawem irańskim oznacza karę śmierci.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj