Departament Stanu dodał w sobotnim komunikacie, że władze Iranu wydały miliardy dolarów, należące do narodu irańskiego, na to, co określił mianem sił zastępczych terrorystów. Resort dyplomacji wyraził przekonanie, że użycie tych sił przez Iran przeciwko własnym obywatelom byłoby kolejną „poważną zdradą narodu”.
Administracja prezydenta Donalda Trumpa ostrzegła Iran w sobotę późnym wieczorem przed wykorzystywaniem zagranicznych bojowników przeciwko demonstrantom.
Hezbollah i iracka milicja
Według informatorów amerykańskiej stacji Fox News około 850 bojowników Hezbollahu i irackich milicji przedostało się już do Iranu, aby wzmocnić siły bezpieczeństwa reżimu. Obie formacje mają doświadczenie w tłumieniu sprzeciwu nieuzbrojonych cywilów.
Behnam Ben Taleblu z Foundation for Defense of Democracies (FDD), waszyngtońskiego think tanku, powiedział w rozmowie ze stacją, że doniesienia o wykorzystaniu zagranicznych sił zastępczych dowodzą tego, że reżim nie ufa w pełni irańskim służbom bezpieczeństwa.
Teheran nie wierzy własnej armii?
Władze w Teheranie prawdopodobnie straciły również wiarę w bezwzględne posłuszeństwo armii, a przynajmniej marynarki wojennej. Według przeprowadzonej przez portal Maritime-executive analizy zdjęć satelitarnych, pokazujących nabrzeża irańskich baz morskich, dowództwo sił morskich nakazało wyjść w może wszystkim fregatom - najprawdopodobniej w obawie, że marynarze mogliby odmówić pacyfikowania demonstracji albo wręcz się do nich przyłączyć.
To rozproszenie fregat, w połączeniu z wysłaniem dwóch flot, 103. i 104., na manewry morskie prowadzone wspólnie z Chinami, Rosją i Republiką Południowej Afryki u zbiegu Atlantyku i Oceanu Indyjskiego, znacznie uszczupliło obronę Iranu, czyniąc ten kraj bardziej podatnym na potencjalny atak Stanów Zjednoczonych. Taką możliwość wyraźnie zasugerował w sobotę w nocy prezydent Trump, o czym trzech amerykańskich urzędników poinformowało redakcję dziennika „Washington Post”.
Co najmniej 2 tys. ofiar wśród demonstrantów
W ciągu ostatnich 48 godzin w protestach w Iranie zginęło, według ostrożnych szacunków, co najmniej 2 tys. osób - oceniła w niedzielę niezależna stacja Iran International, powołując się na relacje świadków.
Liczba ofiar antyrządowych protestów w Iranie jest trudna do ustalenia ze względu na odcięcie przez władze dostępu do internetu. W nocy z soboty na niedzielę Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (HRANA), organizacja pozarządowa z siedzibą w USA, mówiła o 116 zabitych, zastrzegając jednak, że bilans ten obejmuje tylko potwierdzone zgony osób, których personalia są znane.