„Menu, jakie Trump oferuje w swej polityce zagranicznej” jest konsekwencją amerykańskiego boomu naftowego, który nastał mniej więcej 15 lat temu. Cena benzyny w USA jest niska, na światowych rynkach utrzymuje się nadpodaż surowca i dlatego prezydent może „porwać przywódcę Wenezueli i grozić, że zaatakuje Iran” - konstatuje Axios.

Rewolucja szczelinowa w USA napędza produkcję ropy

USA niemal potroiły własną produkcję ropy w ostatnich latach, dzięki technologii szczelinowania.

Najbardziej wpływowy - według „New York Timesa” - ekspert rynku ropy w USA Daniel Yergin uznał, że „rewolucja szczelinowa przyniosła (Stanom Zjednoczonym) pewien rodzaj pewności i poczucia bezpieczeństwa, których nie miały, gdy USA były największym importerem ropy”.

Amerykańska produkcja surowca wynosi obecnie prawie 14 mln baryłek dziennie. Dla porównania Wenezuela wydobywa dziennie między 800 tys. a 1 mln baryłek. Ale gdy wenezuelski reżim wywłaszczył takie amerykańskie firmy jak ExxonMobil i ConocoPhillips w 2007 roku i znacjonalizował ich aktywa, produkcja ropy w USA wynosiła tylko około 5 mln baryłek dziennie.

Szefowie największych firm naftowych mogą storpedować plany Trumpa

Teraz jednak szykuje się konfrontacja między Trumpem a szefami największych firm naftowych, którzy pojawią się w piątek w Białym Domu - pisze gospodarczy serwis Quatrz.

„Donald Trump obiecał w Mar-a-Lago w 2024 roku naftowym menedżerom, że dostaną specjalny deal, jeśli hojnie wesprą jego kampanię prezydencką. Zrobili to. Prawie dwa lata później można śmiało powiedzieć, że Wenezuela to nie jest ten deal, na który się pisali” - wyjaśnia portal.

Amerykańscy giganci naftowi nie są na razie zachwyceni planami Trumpa, który ogłosił w wywiadzie dla "NYT", że spodziewa się, iż Stany Zjednoczone będą latami zarządzać Wenezuelą i wydobywać ropę z jej ogromnych zasobów.

Jednak nastawienie takich firm jak ExxonMobil i ConocoPhillips „może storpedować merkantylistyczne ambicje prezydenta, by czerpać z wenezuelskich rezerw ropy wedle jego własnego upodobania” - ocenia Quartz.

Amerykańskie firmy nie zainwestują w wenezuelską ropę?

W rozmowie z „Financial Times” jeden z inwestorów sektora naftowego powiedział: „Nikt nie chce tam iść (do Wenezueli), jeśli jeden przypadkowy, cholerny tweet może zmienić całą politykę zagraniczną kraju”. Brytyjski dziennik prognozuje, że amerykańskie firmy nie zainwestują w wenezuelską ropę, o ile nie otrzymają rządowych gwarancji.

Analityczka rynku ropy Ellen Wald powiedziała w wywiadzie dla Axiosa, że „przy cenie 60 dolarów za baryłkę wenezuelska ropa nie przynosi korzyści. To jeden z najdroższych surowców do wydobycia”, a ponadto celem Trumpa jest dodatkowo zmniejszyć jego cenę. Dlatego firmy naftowe z USA wahają się, czy inwestować w Wenezueli, gdzie polityczne ryzyko i koszty eksploatacji złóż są wysokie - podkreśla Axios.

Odbudowa wenezuelskiego sektora naftowego to kosztowna inwestycje

Tymczasem odbudowa i rozwój wenezuelskiego sektora naftowego wymagałyby właśnie „głębokich kieszeni i szerokich kompetencji, a przed wszystkim doświadczenie gigantów jak ExxonMobil i ConocoPhillips, które w prywatnych rozmowach wyrażają obiekcje wobec zobowiązania się do zainwestowania jakichkolwiek pieniędzy w celu zwiększenia produkcji ropy w Wenezueli” - pisze „New York Times” i podkreśla, że niestabilność polityczna tego kraju odgrywa tu szczególnie ważną rolę, zwłaszcza że czasem na zwrot z wielkich inwestycji w sektor naftowy trzeba czekać dekady.

Dziennik zauważa, że z drugiej strony szefowie firm naftowych zazwyczaj nie chcą narażać się Trumpowi, czy torpedować jego plany.

Wpływ sektora naftowego w USA na politykę

Jednak Yergin w nagrodzonej Pulitzerem książce "The Prize” podkreśla, że sektor naftowy w USA wielokrotnie dawał w historii do zrozumienia amerykańskiej administracji, że może niekorzystnie wpłynąć na perspektywy wyboru polityków, bądź reelekcji prezydenta i jego siła perswazji jest ogromna.

Prezydent Trump ogłosił we wtorek, że w ramach porozumienia z „tymczasowymi władzami Wenezueli” Stany Zjednoczone otrzymają 30-50 mln baryłek wenezuelskiej ropy i sprzedadzą ją po cenie rynkowej. Zapowiedział, że zdecyduje, jak zostaną przeznaczone zyski, lecz stanie się to „z korzyścią dla mieszkańców Wenezueli i Stanów Zjednoczonych”. Według administracji USA ma to być jedynie pierwsza transza w szerszym procesie. Dostawy surowca mają zostać przekierowane z Chin do USA.