W ocenie BBC atak sił amerykańskich na Wenezuelę „może określić dziedzictwo (prezydenta USA Donalda) Trumpa i miejsce Ameryki w świecie”.
BBC: Trump „obiecywał, że będzie mediatorem. Teraz używa militarnej siły
„Prezydent, który prowadził kampanię przeciwko »wiecznym wojnom«, który ostro krytykował wcześniejsze próby USA zmierzające do zmiany reżimów i który obiecał prowadzić politykę zagraniczną pod hasłem »Ameryka przede wszystkim«, teraz stawia swoją prezydenturę na szali, aby odbudować południowoamerykański kraj, którego gospodarka jest w ruinie, a stabilność polityczna osłabiły dziesięciolecia dyktatury” – zauważył brytyjski nadawca.
Jak przypomniał, choć obejmując rok temu urząd prezydencki, Trump „obiecywał, że będzie mediatorem, to jednak w tym czasie pokazał, że jest coraz bardziej skłonny używać siły militarnej na całym świecie”.
Financial Times: operacje zbrojne w imperialnym stylu
Także „Financial Times” zauważył, że w czasie swojej drugiej kadencji Trump „coraz chętniej sięga po operacje zbrojne w imperialnym stylu”. Sobotni nalot na Caracas nastąpił zaledwie tydzień po nalotach USA na północno-zachodnią Nigerię, które – jak twierdził Trump – miały ochronić chrześcijan w tym kraju, oraz po zeszłorocznych atakach USA na irańskie podziemne obiekty nuklearne – wyliczył dziennik. Przypomniał też, że prezydent USA opowiadała też o swoich „planach względem Kanady, Panamy, Grenlandii i Strefy Gazy”.
„Przywódcy (krajów położonych - PAP) na półkuli zachodniej i poza nią nie będą odtąd spać spokojniej. Trump coraz bardziej oswaja się z imponującą siłą ognia, jaką ma do dyspozycji. Konsekwencje lekceważenia przez niego zarówno prawa międzynarodowego, jak i amerykańskiego prawa konstytucyjnego ujawnią się dopiero po pewnym czasie. Podobnie jak charakter jego planów dotyczących rządzenia Wenezuelą” – przewiduje gazeta.
Zdaniem redakcji „niezależnie od rozwoju wydarzeń nowy porządek świata według Trumpa jest już rzeczywistością”. W nowym porządku „nie ma w nim oczywistych zasad, nie szanuje się sojuszników, gloryfikuje prawo dżungli i prawie zawsze chodzi o pieniądze” - precyzuje „FT”, zauważając, że „pod ziemią w Wenezueli kryje się mnóstwo bogactwa, a Trump jest zdecydowany je wydobyć”.
Guardiana: Trump nie tylko łamie zasady, on je burzy
W opinii „Guardiana” atak USA na Wenezuelę „naruszył prawo międzynarodowe i globalne normy”. „Trump nie tylko łamie zasady, on je burzy, a konsekwencje wykraczają poza Caracas” – przewiduje brytyjski dziennik. Przywołuje słowa amerykańskiego komentatora Davida Rothkopfa, który określił te działania jako „putinizację amerykańskiej polityki zagranicznej”.
„Rosyjscy komentatorzy często sugerowali, że Ameryka Łacińska leży w strefie wpływów USA, tak jak Ukraina była w cieniu Rosji. (Rosyjski przywódca) Władimir Putin podziela ten pogląd w odniesieniu do większości Europy Wschodniej. Własne wnioski wyciągnie (przywódca Chin) Xi Jinping (w związku z Tajwanem – PAP)” – czytamy na łamach gazety.
Zdaniem redakcji prezydent USA „z każdym dniem staje się coraz bardziej drażliwy, porywczy i niespójny”, a podjęcie przez niego decyzji o użyciu militarnej siły może wiązać się „z jego malejącą popularnością oraz próbą odwrócenia uwagi od skandalu związanego z Epsteinem (chodzi o Jeffreya Epsteina, skazanego za pedofilię finansistę, który utrzymywał kontakty m.in. z Trumpem - PAP)”.
„Atak na Wenezuelę pokazuje, że atrakcyjność obcych ziem, ropy naftowej i minerałów jest teraz ważniejsza (dla Trumpa - PAP) niż otrzymanie Pokojowej Nagrody Nobla” – zauważył „Guardian”. Trump „patrzy na świat oczami XIX-wiecznego imperialisty, mając w dłoni broń z XXI wieku” – posumował dziennik.
Sky News: geopolityka stanie się jeszcze bardziej niebezpieczna
W opinii Sky News amerykańska ingerencja zbrojna w Wenezueli sprawi, że „geopolityka stanie się (…) potencjalnie jeszcze bardziej niebezpieczna”. Przypomniano, że prezydent USA w swoim przemówieniu zapowiedział, że „amerykańska dominacja na półkuli zachodniej już nigdy nie będzie kwestionowana”. Tymczasem - jak zwróciła uwagę redakcja - „na amerykańskim podwórku jest mnóstwo wrogich (Trumpowi - PAP) sąsiadów, z którymi mógłby się rozprawić: kartele w Meksyku, skorumpowany, upadający reżim na Kubie, kokainowe laboratoria w Kolumbii”.