Głowice WDU-36/B w polu i lesie
W Nigerii odnaleziono cztery amerykańskie rakiety Tomahawk, które nie wybuchły. Wszystkie zawierały ciężką głowicę WDU-36/B o masie 340 kg, przeznaczoną do rażenia twardych celów. W ten weekend znaleziono czwarty niewybuch. Zdjęcia wraków zostały opublikowane przez lokalnych mieszkańców – widać na nich nienaruszone ładunki bojowe, leżące m.in. w polu cebuli w wiosce Jabo, na terenach rolniczych koło Offy, a nawet w lesie w pobliżu Zuguromy.
To poważny cios w wizerunek amerykańskiej technologii wojskowej – Tomahawki uchodziły za jedne z najskuteczniejszych rakiet manewrujących na świecie. Tymczasem co trzecia nie zadziałała, a zamiast eliminować terrorystów, siała panikę wśród cywilów.
Trump: Raytheon zawiódł armię. „To nie są czasy Bidena!”
Niedawno z krytyką producenta rakiet Tomahawk wystąpił Prezydent Donald Trump. W opublikowanym wpisie oskarżył firmę Raytheon o zaniedbania, spowolnienie produkcji oraz inwestowanie nie w wojsko, lecz w akcjonariuszy. „Raytheon wydaje się sądzić, że to wciąż administracja Bidena i wszystko idzie jak zwykle. TO NIEPRAWDA!” – grzmi Trump. Zagroził, że jeśli firma nie zacznie inwestować w infrastrukturę i sprzęt, straci prawo do kontraktów z Departamentem Wojny. Co więcej, Trump zapowiedział zakaz wszelkich skupu akcji przez Raytheon („Stock Buybacks”), dopóki nie „ogarną się i nie zaczną dbać o interes państwa”.
6 milionów w błoto i to dosłownie
Przypomnijmy: każdy Tomahawk kosztuje około 1,5 miliona dolarów. W sumie tylko te cztery niewybuchy oznaczają stratę na poziomie 6 milionów. Oficjalne dane mówią o dwunastu rakietach wystrzelonych 25 grudnia z pokładu USS Paul Ignatius w kierunku obozów ISIS w Nigerii. Przy tym złośliwie podkreśla się, że nawet lokalizacja ataku została źle oznaczona przez Pentagon, który w komunikacie pomylił nazwę stanu. Zamiast „Sokoto” napisano „Soboto”, a informację o „prośbie” Nigerii o przeprowadzenie ataku usunięto godzinę później z oficjalnych kanałów.