Nici z kolejowego przyspieszenia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 lutego 2009, 03:00
Już wiadomo, że szumnie zapowiadaną modernizację polskich torów, dzięki której PKP miały dostać skrzydeł i mknąć 160 kilometrów do celu, można w bajki włożyć. Nawet połowa z zaplanowanych do 2013 roku kolejowych remontów może nie dojść do skutku. Powód – w budżecie zabrakło… 29 mld zł!

- Policzyliśmy, że na wszystkie remonty zaplanowane w ramach unijnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko potrzeba 56 mld zł, a mamy 27 mld zł. Z czegoś trzeba będzie zrezygnować – mówi Zbigniew Szafrański, prezes spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, która zarządza w Polsce infrastrukturą kolejową.

To hiobowa wiadomość dla ponad 200 mln klientów polskich kolei. Oznacza ona bowiem, że np. na wygodną podróż pociągiem pędzącym na całej trasie z prędkością 160 km/godz. z Warszawy do Poznania poczekamy jeszcze kilka lat.

Brak środków oznacza brak modernizacji

Nadal wlec będą się lokomotywy z wagonami na trasie do Wiednia, Pragi, Bratysławy oraz Budapesztu, bo jak zapowiada Szafrański, PKP PLK najprawdopodobniej zrezygnuje z remontów torów z Katowic do Zebrzydowic (granica z Czechami) oraz Bielska Białej do Zwardonia (przejście graniczne ze Słowacją).

Bardzo prawdopodobne, że pociągi długo nie przyspieszą do prędkości 160 km/godz. także na trasach z Poznania do Szczecina, z Siedlec do Terespola, z Radiomia do Kielc, pomiędzy Katowicami i Krakowem oraz Opolem. Na niektórych odcinkach pociągi muszą teraz zwalniać nawet do 40 km/godz!

Wszystko z powodu wieloletnich zaniedbań i fatalnego stanu torów. - Dla tych wszystkich projektów przewidujemy realizację w kolejnej perspektywie budżetowej – mówi Szafrański. To dla pasażerów dobra wiadomość tylko z pozoru, bo oznacza realizację inwestycji najwcześniej w 2015 r.

Szafrański zapewnia jednak, że w przypadku przesuniętych inwestycji kontynuowane będą przygotowania do nich. - To na wypadek, gdyby część z projektów, które dziś wypadają z planów, jednak udało się przeprowadzić. Wszystko zależy od tego, ile środków otrzymamy na ich realizację – mówi szef PKP PLK.

To powinno się rozstrzygnąć w połowie roku, gdy Ministerstwo Rozwoju Regionalnego uaktualni listę inwestycji z dofinansowaniem unijnym, do których dołoży także państwo.

Wszystko przez optymizm

Skąd wzięła się tak ogromna różnica w kosztorysie inwestycji? Jak tłumaczy Szafrański przy ustalaniu listy projektów posługiwano się uśrednionymi stawkami za zmodernizowanie 1 km torów. Teraz okazało się, że stawki były mocno zaniżone. – Na trasie z Warszawy do Gdyni, która pozostaje priorytetem, musimy wybudować ponad 100 wiaduktów. To efekt ostrych przepisów środowiskowych. Wielu z tych wiaduktów wcześniej nie planowano, a to bardzo podrożyło koszty remontu – wyjaśnia prezes Szafrański.

Mimo kłopotów PKP PLK zapewnia, że w całości zostanie zmodernizowana jedynie linia kolejowa z Warszawy do Gdyni oraz z Wrocławia do Poznania. Żadnej z nich nie uda się zrealizować do Euro 2012.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj