Kolejna zła wiadomość dla bankowców na Wyspach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 lutego 2009, 12:33
Strata brytyjskiego banku HBOS (Halifax Bank of Scotland) za 2008 rok wyniosła 10,8 mld funtów przed opodatkowaniem - ogłosiła grupa bankowa Lloyds (Lloyds Banking Group - LBG), w której skład wchodzi HBOS.

Z kolei drugi składnik LBG - bank Lloyds TSB za ubiegły rok odniósł zysk w wysokości 807 mln funtów w porównaniu z 4 mld funtów w 2007 roku, co stanowi spadek o 80 proc. w ujęciu rocznym.

Wyniki finansowe LBG to kolejna zła wiadomość dla brytyjskiego sektora bankowego, po ogłoszonych w czwartek gigantycznych stratach innego rekapitalizowanego przez rząd banku RBS (Royal Bank of Scotland) przekraczających 24 mld funtów.

HBOS i Lloyds TSB połączyły się w 2009 roku. Fuzję forsował rząd, który widział w niej alternatywę dla nacjonalizacji HBOS. Skarb państwa został właścicielem 43 proc. udziałów Lloyds Banking Group po tym, jak oba banki zostały rekapitalizowane na 17 mld funtów.

LBG prowadzi rozmowy z resortem finansów ws. ubezpieczenia tzw. toksycznych aktywów (nieściągalnych długów, nierentownych inwestycji) w opracowanym przez rząd systemie APS (Asset Protection Scheme), mającym na celu uzdrowienie bankowych zestawień finansowych i ograniczenie ich strat z tego tytułu do uzgodnionej sumy.

Niepotwierdzone doniesienia sugerują, iż RBS i Lloyds zwolnią łącznie 60 tys. pracowników, z czego RBS ok. 20 tys. (10 proc. ogółu zatrudnionych), zaś Lloyds 40 tys. (ok. 24 proc. stanu zatrudnienia).

Prezes Banku Anglii Mervyn King powiedział w czwartek na posiedzeniu komisji skarbu Izby Gmin, iż na obecnym etapie nie wiadomo, jaki będzie końcowy koszt akcji ratunkowej banków, ponieważ zidentyfikowanie tzw. toksycznych aktywów wymaga wielu miesięcy prac.

Według niektórych ocen, łączny rachunek za uzdrowienie banków, wraz z programem ubezpieczenia ich od strat z tytułu toksycznych aktywów może być równy brytyjskiemu rocznemu PKB i sięgnąć 1,3 bln funtów.

King sądzi, że systemy regulacji rynków finansowych zawiodły zarówno w USA, jak i w Europie. Pytany o to, dlaczego tak się stało, odpowiedział, iż w okresie wysokiej koniunktury regulatorzy nie bili na alarm dlatego, iż nie chcieli się narażać na zarzut, że są wrogami sukcesu.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj