Inflacja w lutym wzrosła przez ceny paliw i energii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 marca 2009, 06:00
diagram
Inflacja i co dalej?/ST
Inflacja w lutym wzrosła wobec stycznia i wyniosła 3,3 proc. - oceniają ekonomiści. Dla Rady Polityki Pieniężnej nie powinno mieć to jednak znaczenia.

Czy dzisiejsze dane GUS będą takie, jak prognozują analitycy? Raczej nie, bo urząd skoryguje koszyk inflacyjny, co zazwyczaj oznacza rewizję w dół inflacji styczniowej i lutowej. Wszyscy ekonomiści bankowi, z którymi rozmawialiśmy, są jednak zgodni: tendencja będzie wzrostowa, bo inflację ciągną w górę rosnące ceny paliw, które zdrożały w ciągu miesiąca aż o 7-9 proc. A wszystko przez słabość złotego.

- Niespodzianką są też wyższe ceny żywności. Skutki podwyżek cen energii też skoncentrowały się w lutym - mówi Ernest Pytlarczyk z BRE Banku.

Rynek i tak jest nastawiony bardziej optymistycznie niż Ministerstwo Finansów. Resort uważa, że wskaźnik wzrósł do 3,4 proc.

- Nasza prognoza uwzględnia nieco mniejszy wpływ cen paliw i nieco mniejszy wzrost cen energii niż prognoza MF. To, czy inflacja wyniesie 3,2, czy 3,4 proc., nie jest aż tak istotne, bo to i tak tymczasowy wzrost. W następnych miesiącach można spodziewać się spadku inflacji w kierunku celu NBP, czyli 2,5 proc. Mniej więcej w połowie roku powinniśmy się do niego zbliżyć - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

- Stanie się tak, jeśli złoty będzie się szybko umacniał - uważa Piotr Kalisz z Banku Handlowego.

Jego zdaniem słaby złoty może nieco opóźnić to, co i tak nieuniknione, czyli spadek inflacji do poziomu 2,4-2,5 proc.

- Potencjalnie kurs walutowy może mieć duży wpływ na inflację, ale mamy do czynienia z silnym spowolnieniem gospodarczym, więc ten efekt zadziała wolniej i w mniejszej skali niż np. w 2008 roku. Nie należy się spodziewać, że inflacja wystrzeli z powodu słabego złotego, choć nie unikniemy jej wzrostu - mówi Piotr Kalisz.

Niektórzy ekonomiści spodziewają się utrzymywania wyższej inflacji jeszcze przez kilka miesięcy.

- Jeżeli złoty będzie się stabilizował na poziomie zbliżonym do 4,7 zł przez dłuższy czas, może się to przełożyć na wyższe ceny dóbr importowanych. W efekcie mogą wzrosnąć ceny konsumenta. Dłuższy okres słabszego złotego może się przełożyć na impuls inflacyjny - mówi Arkadiusz Krześniak z Deutsche Banku.

Ekonomiści zgadzają się, że lutowy wzrost inflacji nie będzie istotnym czynnikiem, który RPP weźmie pod uwagę w swojej najbliższej decyzji.

- Czynniki, które są odpowiedzialne za wzrost CPI, są poza wpływem polityki pieniężnej i mają charakter jednorazowy. Tzw. inflacja bazowa nie powinna rosnąć. Perspektywy wzrostu gospodarczego działają w kierunku obniżania się inflacji - mówi Grzegorz Maliszewski z banku Millennium.

3,3 proc. takiej inflacji w lutym spodziewa się rynek

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Tematy: inflacja
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj