Niedobór siły roboczej jest coraz częściej postrzegany jako jeden z największych problemów polskiej gospodarki. Pula dostępnych pracowników nad Wisłą szybko zmniejsza się.

Z danych z końca ubiegłego tygodnia wynika, że stopa bezrobocia w Polsce w lipcu nie zmieniła się (miesiąc do miesiąca) i pozostaje na rekordowo niskim poziomie. Natomiast liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych spadła aż o 10 proc. (rok do roku). Jednak odsetek długotrwale bezrobotnych, w tym w dużej mierze osób o niskich kwalifikacjach, wśród ogółu nowo zarejestrowanych osób bez pracy przekroczył 81 proc.

Problemy z dostępem do siły roboczej są tym bardziej niepokojące, bowiem NBP prognozuje w drugiej połowie roku spadek tempa wzrostu PKB nad Wisłą o około 1 pkt proc. Tak wysoki odsetek osób zniechęconych do pracy i zagrożonych wypadnięciem z rynku zatrudnienia będzie zwiększał presję na osobach posiadających płatne zajęcie - twierdzi główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek. Zdaniem ekspert trudno będzie w najbliższych miesiącach w Polsce dalej zmniejszać stopę bezrobocia, ponieważ niemożliwe może się okazać przyciągnięcie na rynek osób pozostających od dawna bez pracy. Polska gospodarka mogłaby się rozwijać znacznie szybciej niż obecnie, gdyby udało się zaspokoić jej popyta na pracowników.

Bezrobocie w Polsce kurczy się (według Eurostatu) od 9 miesięcy z rzędu i osiągnęło rekordowo niski poziom 3,6 proc. To prawie o połowę mniej niż wynosi unijna średnia. Jednak zatrudnienie rośnie w najwolniejszym tempie od końcówki 2016 roku. Jednocześnie wskaźnik zatrudnienia co prawda rośnie, ale ciągle pozostaje poniżej szczytu z zeszłego roku i znacznie poniżej unijnej średniej.

- Niemal połowa firm skarży się na niezdolność do znalezienia pracowników. Niedobór siły roboczej stał się w Polsce permanentnym problemem i coraz bardziej ciąży perspektywom gospodarki – twierdzi Andrzej Kubisiak z firmy Work Service.

>>> Polecamy: Praca „tylko dla mężczyzn”. W tych krajach kobiety nie mogą wykonywać niektórych zawodów