Olsztyn: Policyjne postępowanie ws. kradzieży kart do głosowania

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
23 października 2018, 10:59
Policja w Olsztynie wyjaśnia sprawę kradzieży 399 kart do głosowania w wyborach na prezydenta miasta. Jak poinformowano PAP zabezpieczono w tej sprawie nagrania z monitoringu i przesłuchano komisję wyborczą, ale na razie nie wniosło to nic do sprawy.

Rzecznik prasowy olsztyńskiej policji Rafał Prokopczyk poinformował PAP, że sprawa kradzieży kart do głosowania jest wyjaśniania, ale na razie bez rezultatu.

"Przesłuchano w tej sprawie wszystkich członków komisji wyborczej, w której miało dojść do kradzieży kart, ale nie wyjaśniło to sprawy. W samym lokalu wyborczym nie było monitoringu, dlatego zabezpieczyliśmy monitoring z pobliskich skrzyżowań" - powiedział PAP Prokopczyk.

Brak 399 kart do głosowania zauważono w komisji wyborczej przy ul. Warszawskiej w niedzielne popołudnie. Przewodnicząca miała zauważyć, że "kupka z kartami jest podejrzanie mała", a po przeliczeniu kart okazało się, że brakuje blisko 400 z nich do głosowania na prezydenta miasta. Ponieważ istniała obawa, że zabraknie kart wyborczych do tego lokalu dowieziono dodatkowe. Tych zaginionych do dziś nie odnaleziono.

"Ale wiemy, że nie zostały one wrzucone nigdzie do urny, bo żadna komisja nie stwierdziła, że wyjęła z urny za dużo kart w stosunku to kart, które w danym lokalu wydano" - powiedział PAP Prokopczyk.

Do drugiej tury wyborów na prezydenta Olsztyna weszli obecny prezydent Piotr Grzymowicz i Czesław Jerzy Małkowski. Obu kandydatów różni 2293 głosy. Mirosław Gornowicz ze sztabu Grzymowicza powiedział PAP, że "nie jest rozważana możliwość protestu wyborczego".

"Te 400 głosów nie miało raczej wpływu na wynik wyborczy, więc nie będziemy raczej protestować" - przyznał Gornowicz.

Monika Rogińska-Stanulewicz ze sztabu Małkowskiego powiedziała PAP, że "rozważają możliwość protestu". "Analizujemy rożne opcje i warianty, bo dopiero od wieczora w poniedziałek znamy wynik wyborów. Pewnie do końca dnia podejmiemy decyzję" - dodała.(PAP)

Autorka: Joanna Kiewisz-Wojciechowska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj