Żelazik o strajku w LOT: Pan Morawiecki nie reaguje. Mam żal, że nie szanuje ludzi [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
24 października 2018, 19:53
Warszawa, 24.10.2018. Strajk związkowców z PLL LOT, 24 bm. w Warszawie. W poniedziałek, 22 bm. 67 osób zostało dyscyplinarnie zwolnionych z powodu nieprzystąpienia do pracy w związku z ich uczestnictwem w strajku w PLL LOT. (nlat) PAP/Leszek Szymański
Warszawa, 24.10.2018. Strajk związkowców z PLL LOT, 24 bm. w Warszawie. W poniedziałek, 22 bm. 67 osób zostało dyscyplinarnie zwolnionych z powodu nieprzystąpienia do pracy w związku z ich uczestnictwem w strajku w PLL LOT. (nlat) PAP/Leszek Szymański/PAP
To nie jest już strajk tylko pracowników PLL LOT, to jest strajk wszystkich pracowników w Polsce - mówi przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego Monika Żelazik. "Albo oni, albo my i nie ma tutaj innej drogi" - dodała.

Tak podpisuję się pod tym, że to jest legalne. Bierze to na siebie Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy. Jak się za pięć lat okaże, że nielegalny, to będziemy się martwić za pięć lat. A w tej chwili, co nam pozostaje? Jak się staje w obronie człowieka, to człowiek nie przerzuca paragrafów.

Jeżeli mamy bronić ludzi, praw pracowniczych i społecznych, to jakie to ma znaczenie, czy to jest legalny strajk? Albo oni nas, albo my ich i nie ma tutaj innej drogi.

 To jest taka spontaniczna pikieta w czwartek pod siedzibą KPRM o 12.30.

Pan Morawiecki nie reaguje. Mam żal, że nie szanuje ludzi. I wiem, że w tej chwili prezes (PLL LOT Rafał - PAP) Milczarski ma pozwolenie na to. Bo jeżeli na górze ktoś nie ma szacunku do ludzi, to na dole też tego szacunku nie będzie. My się nie damy zamieść pod dywan. I będziemy w dalszym ciągu prowadzić naszą akcję.

Pracownicy powiedzieli, że nie chcą rozmawiać. Bardzo obraził ludzi zwolnieniami dyscyplinarnymi oraz formą ich wręczenia.

Ten strajk to nie jest już tylko nasz. To jest strajk wszystkich pracowników w Polsce. Bo zniszczenie tych struktur i próba obezwładnienia wolności związkowej, osaczenia związków, to mamy tu lata 80-te i typowe czasy ubeckie.

.

20 listopada to jest pierwsze spotkanie, które będzie trwało trzy lata. O czym ten człowiek mówi? On musi mieć niewładnych, niekompetentnych doradców.

To jest jak w sądzie, składa się pozew do sądu, pierwsza sprawa. On powoła 60 świadków. To myślę, że jakieś pięć lat potrwa. Jego prawo do podważania ważności referendum strajkowego jest żadne.

Prezes to funkcja. Dziś się prezesem jest, jutro nie, a człowiekiem się jest przez całe życie, to on jest skończonym draniem. I ja to mu mówię.

Strajk jest o mnie. Te 67 zwolnień dyscyplinarnych to jest dalsza konsekwencja. My się oczywiście będziemy odwoływać.

Prezes nie ma ludzi. Raczej się długo nie pociągnie w firmie, gdzie 200 osób strajkuje, a 300 jest na zwolnieniu, a cały personel latający to jest około 800 osób. Może być kiepska sytuacja. I to przetrzymywanie ludzi na zimnie też gratuluję. To trzeba być skończonym idiotą, żeby coś takiego zrobić, bo to jest piłowanie gałęzi, na której się siedzi.

Jeżeli się chce dogadać z pracownikami - wielokrotnie mu to proponowałam - schodzi na dół, przestaje gadać, jak zdarta płyta ciągle o tym samym, klęka przed każdym pracownikiem i błaga go, żeby wrócił do pracy oraz daje mu papier, że zwolni się natychmiast w ciągu trzech dni sam osobiście. I wtedy ludzie wróciliby do pracy.

Ja mogę iść na kompromis. Ale moi ludzie nie pójdą już na żaden kompromis. Uzyskujemy poparcie kolejnych zawiązków zawodowych.

LOT kłamie. Nie jestem upoważniona by o tym mówić, ale w ogólnym zarysie to w dalszym ciągu jest zabezpieczenie przeciwko strajkowi o regulamin wynagradzania. Ale sporu nie prowadzi się o człowieka, ani nie prowadzi się o głównego negocjatora sporu. W związku z tym on swoje, a my swoje. I szkoda na to energii, że oni gdzieś jeżdżą, coś załatwiają. To dla mnie kolejny element walki o przetrwanie. Facet tonie i próbuje wygenerować jakiekolwiek pismo, które będzie miało datę z tych dni strajkowych, żeby być może ludzi wystraszyć, że może ktoś się złamie, ktoś pęknie.

To co on zrobił w tej firmie, to jest szambo. Pilot, kapitan i pierwszy oficer pracę znajdą zawsze i wszędzie. LOT, to jest spółką, która bardzo mało płaci, w porównaniu z każdą inną.

My nigdy nie rozmawialiśmy o przyjmowaniu wszystkich na etat. Dawaliśmy propozycje, żeby rozpocząć cyklicznie przywracanie ludzi na etaty. Proponowaliśmy - wtedy, kiedy to 200 osób było na śmieciówkach - żeby przyjmować na etaty 20, 50 osób rocznie. Musiałaby być wtedy lista starszeństwa, zbiór zasad pilotów.

Problemem jest brak regulaminu wynagradzania, a nie pieniędzy, jako tako czy podwyżek. To jest kwestia pewnych zasad, które w liniach lotniczych obowiązują wszędzie na świecie.

Nie wiem.

>>> Czytaj też: Sąd po stronie LOT-u. Oddalono zażalenie związków zawodowych ws. zabezpieczenia strajku

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj