Przywrócenia mnie do pracy.
Nad tym się teraz nie zastanawiam. To jeden z pięciu postulatów. Jestem głównym negocjatorem sporu zbiorowego. Zwolniono mnie nielegalnie. Prezes zrobił to, żeby uniemożliwić dalsze rozmowy. A przewodniczącego związku nie można zwolnić z pracy. Wobec tego pracownicy stanęli w mojej obronie. W związku z tą sytuacją mamy pat prawny. Musimy brać pod uwagę ustawę o związkach zawodowych i ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Prezes Milczarski nie ma wyjścia. Czy mu się to podoba, czy nie, musi ze mną rozmawiać. Czy ja pójdę na ustępstwa? To nie moja decyzja. Ja jestem przedstawicielem ludzi, którzy stoją za mną murem. U nas decyduje większość.
– Nie żałuję. To jest e-mail prywatny, wysłany do członków związku. Nie wiem, jak pan prezes Milczarski wszedł w jego posiadanie. Też poniesie za to konsekwencje finansowe. Ja tego dopilnuję. Na wszystko przyjdzie czas.
Pan prezes mija się z prawdą. Nie jest sądem.
– Nigdy nie zobaczyliśmy go na papierze. To wszystko były propozycje, które my ustaliliśmy w 2015 r. Jedyną dość zaskakującą nowością była dyskryminacja ze względu na macierzyństwo. Kobiety, które były na urlopie macierzyńskim, a potem rok na wychowawczym, miały spadać na tzw. liście starszeństwa.
W lotnictwie nie można gdybać, co jest dobre, a co złe. To prawo lotnicze i dyrektywa unijna mówią wyraźnie: nie ma samozatrudnienia na pokładzie samolotu.
Ryanair teraz się wyłamuje.
Codziennie jest 200 osób na liście strajkowej.
Nie wiem, czy zwalnia, bo prezes potem do niektórych wydzwania wieczorem i chce, żeby pracowały. Trudno mi powiedzieć, co autor ma na myśli, skoro rano zwalnia, a po południu dzwoni, żeby przyszły do samolotu. Zwolnił też osobę, która jest służbowo na delegacji i nie była na naszym proteście pod siedzibą LOT-u.
To nie jest regulamin, bo nie mogą go podpisać związki niereprezentatywne. One mają może 50 osób.
Nie zgadzamy się z tym. Pan prezes ma pełną listę 480 osób, które płacą składki i dzięki temu wie, ilu mamy członków.
Teraz nie. Warunkiem, żebyśmy zaczęli rozmawiać, jest pojawienie się kogoś, kto próbowałby uzdrowić sytuację. Jakiś mediator społeczny z zewnątrz.
Tym pasażerom, którzy przychodzą do nas, bardzo dziękuję. Przynoszą nam jedzenie i picie. Widać, że nas wspierają.
– Na pewno, ale na razie nikt z nas nie spotkał się z negatywną opinią ze strony pasażerów.
>>> Czytaj też: Sąd po stronie LOT-u. Oddalono zażalenie związków zawodowych ws. zabezpieczenia strajku
