Jak wskazuje Alivia, budżet Narodowego Funduszu Zdrowia na ten rok wyniósł 84,7 mld zł, a na przyszły planowane jest 88,4 mld zł. Z danych wynika, że ok. 3,8 mld zł w 2019 r. będzie przeznaczone na podwyżki dla pielęgniarek i położnych, a ponad 700 mln zł dla lekarzy.

Chodzi o pieniądze, które pielęgniarkom dał jeszcze Marian Zembala, minister zdrowia w poprzednim rządzie (na mocy porozumienia z obecnym ministrem Łukaszem Szumowskim dodatek ten został włączony do podstawy wynagrodzenia), oraz zwiększenie wynagrodzeń dla lekarzy, którzy podpisali lojalki, czyli pracują na etacie w jednym szpitalu.

NFZ i MZ przekonują, że sprawa nie jest tak jednoznaczna, bo fundacja porównała tegoroczny budżet z października, czyli już po korekcie, uwzględniający dodatkowe środki finansowe, przekazane w ciągu roku. I gdyby zestawić budżet planowany na bieżący rok z tym planowanym na 2019 r., różnica wynosiłaby już nie 4 mld zł, tylko ponad 5 mld zł. Poza tym, zdaniem resortu zdrowia, ilość pieniędzy na leczenie w przyszłym roku będzie się zwiększać, czego jeszcze nie widać. W tym roku przybyło kilka miliardów. – Nie da się więc jednoznacznie oszacować, ile ostatecznie pieniędzy znajdzie się w bud żecie – mówi jeden z urzędników ministerstwa.

Prezes NFZ Andrzej Jacyna w rozmowie z DGP zwraca uwagę, że tylko we wrześniu plan finansowy został zwiększony o 1,3 mld zł, z czego część była przeznaczona bezpośrednio na leczenie. Dodatkowo, jak tłumaczy jeden z urzędników funduszu, część pieniędzy na realizację porozumień ministra zdrowia z przedstawicielami zawodów medycznych znalazła się już w tegorocznym budżecie.

– Poziom wzrostu środków w planie NFZ na 2019 r. to ponad 5 mld zł w stosunku do planu pierwotnego i ponad 2 mld zł w stosunku do aktualnego. A znaczący wzrost wydatków w przyszłym roku jest tylko w przypadku lekarzy specjalistów – mówi.

Jak dodaje prezes Jacyna, nie jest wykluczone, że przyszłoroczny budżet funduszu będzie wyższy – w związku z dobrym spływem składek. Wystąpił już o korektę do resortu finansów i czeka na odpowiedź. Środki będą więc prawdopodobnie wyższe od tych obecnie zapisanych w planie finansowym NFZ na 2019 r.

Niezależnie od konkretnych kwot środki na wynagrodzenia zajmują coraz więcej miejsca w szpitalnych budżetach. Poza tymi wynikającymi z tegorocznych porozumień z lekarzami i pielęgniarkami dyrektorzy muszą jeszcze znaleźć środki m.in. na podwyżki wynikające z podniesienia płacy minimalnej i ustawy o najniższych płacach pracowników medycznych. Niektórzy alarmują, że pochłania to blisko 90 proc. środków, które dostają na leczenie z NFZ.

Rządzący przekonują jednak, że podnoszenie płac to konieczność.

– Podwyżki wynagrodzeń to jest racjonalne wydawanie środków. Jeśli nie poprawimy warunków pracy określonych grup zawodowych, to za jakiś czas obudzimy się bez nich. Przez lata podwyżek nie było. Te wydatki są niezbędne – przekonuje minister Szumowski.

Podczas poniedziałkowego posiedzenia Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia również wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko odnosiła się do zarzutów, że dodatkowe pieniądze, które trafią do systemu, zostaną zjedzone przez podwyżki wynagrodzeń.

– Wszystkie porozumienia, które zostały zawarte, mają pokrycie w środkach finansowych. Środki na ten cel są na bieżąco przekazywane do oddziałów wojewódzkich NFZ – mówiła.

Wskazywała również, że ustawa 6 proc. (która podniosła nakłady na zdrowie) jest realizowana. – Jeśli się okaże, że NFZ nie osiąga poziomu dochodów, jaki jest określony w ustawie, to rząd jest zobowiązany uzupełnić to z budżetu. Tak, aby koszty świadczeń były pokryte zgodnie z planem – przypomniała.

Fundacja Alivia podkreśla, że jest to niezgodne z zapowiedziami, że będzie więcej pieniędzy dla pacjentów. Już teraz widoczne są kłopoty. Choćby z płatnościami za leczenie onkologiczne – na Mazowszu wartość niezapłaconych kosztów za leczenie raka wyniosła 192 mln zł. Na tę sumę składają się koszty chemioterapii, programów lekowych, pakietu onkologicznego oraz opieki udzielanej poza nim.

Również w województwie dolnośląskim są kłopoty z rzetelną wyceną leczenia raka. Jest nadal wielu chorych, którzy nie mają dostępu do innowacyjnego leczenia – właśnie ze względu na koszty.

>>> Czytaj też: Drogie zdrowie. Wydajemy średnio 770 zł na osobę