Krysiak zauważył, że różnice pomiędzy poszczególnymi krajami pierwszej pięćdziesiątce rankingu Doing Business są tak niewielkie, że mieszczą się w granicach błędu. "To tak jak ze sprinterami, którzy przybiegają na metę w tej samej sekundzie - tłumaczy. I zauważa, że np. pomiędzy Nową Zelandią, która znalazła się na pierwszym miejscu, a Macedonią (10 miejsce - PAP) jest tylko 0,5 punktu różnicy.

Uważa, że podkreślanie faktu, że Polska spadła o sześć miejsc w porównaniu z ubiegłorocznym rankingiem, jest swoistego rodzaju manipulacją. Zwłaszcza, że - jak zaznacza - "Polska awansowała w tym roku do 20 najbardziej rozwiniętych gospodarek świata, a największe agencje podnoszą nam ratingi".

Profesor nie rozumie też, dlaczego np. Rosja czy Azerbejdżan znalazły się w zestawieniu przed Polską, a nawet Francją, Japonią czy Szwajcarią. "Niewykluczone, że Bank Światowy robi pewien błąd stosując np. zbyt małą skalę przy tworzeniu rankingu" - mówi Krysiak.

Według opublikowanego w środę rankingu Banku Światowego Doing Business 2019 Polska zajęła 33. miejsce ze 190 gospodarek o przepisach najbardziej przyjaznych biznesowi. Oznacza to spadek o sześć miejsc w porównaniu z ubiegłorocznym zestawieniem, w którym nasz kraj zajął 27. pozycję. Polska wciąż wypada dobrze m.in. w zakresie obsługi handlu międzynarodowego - wskazał Bank Światowy. Bank Światowy, przygotowując ranking Doing Business, obniżył Polsce noty głównie ze względu na regulacje, których wprowadzenie było konieczne, żeby uszczelnić system podatkowy i zlikwidować lukę w podatku VAT.

>>> Czytaj też: Polska spadła w najnowszym rankingu Doing Business. Przegrywamy z Rwandą [TABELA]