Świat biznesu i ekonomii w Australii i Oceanii żyje sprawą porozumienia o wolnym handlu PACER Plus (Pacific Agreement on Closer Economic Relations Plus), czyli rozszerzenia umowy PACER z 2001 roku. Zakłada ono, że Australia i Nowa Zelandia uzyskają preferencyjny dostęp do rynków małych państw wyspiarskich Pacyfiku. W zamian za to „maluchy” dostaną nieograniczony dostęp do australijskiego i nowozelandzkiego rynku pracy.

Treść porozumienia została uzgodniona i podpisana w czerwcu 2017 roku na wyspach Tonga przez przedstawicieli 11 rządów: Australii, Nowej Zelandii, Wysp Cooka, Kiribati, Nauru, Niue, Samoa, Wysp Salomona, Tonga, Tuvalu i Vanuatu. By umowa weszła w życie, ratyfikować ją musi co najmniej 8 spośród tych państw.

Większość małych krajów Pacyfiku ma już dostęp do australijskiego i nowozelandzkiego rynku zbytu, a nawet do amerykańskiego (Palau, Wyspy Marshalla, Mikronezja) – więc nie są wcale „pod ścianą”, jeśli chodzi o podpisanie i ratyfikację PACER Plus. Papua Nowa Gwinea i Fidżi – kraje które stanowią około 85 proc. gospodarki małych wysp Pacyfiku – odmówiły wejścia do porozumienia w obawie o zdominowanie przez Australię i Nową Zelandię. Pod koniec października Wyspy Cooka zapowiedziały, że wstrzymują się do odwołania z ratyfikowaniem PACER Plus. Na razie porozumienie zostało ratyfikowane tylko przez Nową Zelandię (stan na 3 listopada br.).

Chcą dominować

Dlaczego małe kraje z wysp Pacyfiku nie spieszą się z wpuszczaniem Australii i Nowej Zelandii na swoje rynki? W końcu z analizy założeń PACER Plus, przeprowadzonej przez rząd w Wellington wynika, że porozumienie to rozwiązanie typu win-win dla wszystkich stron.

Trzeba zacząć od tego, że gospodarki Oceanii wbrew pozorom są bardzo zróżnicowane. Papua Nowa Gwinea sprzedaje za granicę głównie ropę i gaz (w 2016 roku wartość eksportu sięgnęła 3,5 mld dol.) oraz złoto (2 mld dol.), podczas gdy Tonga bazuje na produkcji artykułów spożywczych (warzywa i owoce, ryby).

Przeważnie niewielkie, wyspiarskie gospodarki mają ze sobą coś wspólnego: komunalną własność ziemską. Często są państwami minimum, z symboliczną opieką społeczną, ale za to oferują wolny dostęp do ziemi uprawnej i łowisk. To powoduje, że każda rodzina jest w stanie sama się wyżywić, parając się rolnictwem czy rybołówstwem.

Australia i Nowa Zelandia – gospodarki ukształtowane w anglosaskim, liberalnym stylu – postrzegają tego rodzaju rozwiązania za głęboko nieefektywne w skali makro. Dominacja komunalnej własności ziemskiej oznacza, że zagraniczni inwestorzy mają trudności z nabywaniem ziemi, a więc i z dokonywaniem inwestycji (zazwyczaj biorą działki w dzierżawę). – To właśnie jest główny powód olbrzymiej presji Canberry i Wellington na państwa Pacyfiku w zakresie ratyfikacji PACER Plus. Na Samoa zmieniono system własności ziemi na bardziej przyjazny zagranicznym inwestorom i od tamtego czasu trwają protesty społeczne – wskazuje dr Cleo Paskal, analityczka think tanku Chatham House, w analizie „Australia and New Zealand Must Rethink Their Approach to Pacific Trade”.

– Wejście w życie PACER Plus będzie oznaczało dominację Australii i Nowej Zelandii w regionie. Nie będzie natomiast jednoznaczne z dynamicznym wzrostem gospodarczym małych graczy – wtóruje jej Adam Wolfenden, ekspert Pacific Network on Globalisation (PANG).

Zdaniem Cleo Paskal, porozumienie PACER Plus podzieli region na sygnatariuszy i “wyrzutków”, co doprowadzi do licznych i narastających napięć gospodarczych i politycznych. – Więzi handlowe między małymi krajami wyspiarskimi zostaną porozrywane, bo dominującą pozycję zaczną uzyskiwać gospodarki Australii i Nowej Zelandii – uważa Paskal.

Zapisy porozumienia PACER Plus zakładają, że w ciągu pierwszych 5 lat jego obowiązywania Australia i Nowa Zelandia wspomogą mniejszych sygnatariuszy łączną kwotą około 1,4 mld dol. Mimo to, według raportów Pacific Network on Globalisation, małe gospodarki wysp Pacyfiku po ratyfikacji umowy będą traciły średniorocznie około 60 mln dol. (chodzi głównie o spadek dochodów budżetowych z ceł). Im mniejsza gospodarka, tym gorzej ma wyjść na PACER Plus, a wygranymi będą Australia i Nowa Zelandia – wskazują eksperci PANG. Do podobnych wniosków doszli Zihan Xiong i Justin Guo z University of Pennsylvania w analizie „The Conflicting Interests within PACER Plus”.

Pekin trzyma rękę na pulsie

Jednak w dłuższym okresie, zdaniem analityczki Chatham House, największym wygranym wdrożenia porozumienia PACER Plus będą Chiny. Przedsiębiorcy z Państwa Środka „atakują” nie tylko Afrykę, biorą na celownik także inne regiony świata. – Pekin bez wątpienia wykorzysta otwarcie się gospodarek Pacyfiku. Wielkie chińskie przedsiębiorstwa państwowe będą bardziej atrakcyjnym partnerem od mniejszych i bardziej wymagających prywatnych firm z Australii i Nowej Zelandii – wskazuje Paskal.

Już w tej chwili w niektórych krajach Pacyfiku Chińczycy rozgościli się na dobre. Na przykład w Tonga aż 80 proc. sektora sprzedaży detalicznej jest w rękach chińskich przedsiębiorców. W dodatku Chiny coraz śmielej udzielają państwom regionu niskooprocentowanych pożyczek. Widać to było szczególnie wyraźnie w I półroczu 2018, gdy przez wyspy przetoczył się cyklon Gita. Na początku marca prezydent Chin Xi Jinping gościł króla Tonga Tupou VI, a owocem tej wizyty było podpisanie porozumienia o strategicznej współpracy między krajami.

Poza tym Chiny niezwykle śmiało inwestują w Australii. Nie tylko w przedsiębiorstwa, ale również w infrastrukturę strategiczną. W 2015 roku chińska firma Landbridge Group wydzierżawiła port Darwin na 99 lat. W latach 2014-17 chińskie przedsiębiorstwa (prywatne i państwowe) zainwestowały w Australii około 40,4 mld dolarów australijskich – wynika z raportu East Asian Bureau of Economic Research.

– Można przypuszczać, że Chiny zaatakują rynki pacyficzne za pośrednictwem przedsiębiorstw zarejestrowanych w Australii i Nowej Zelandii. Najpierw będą chciały uzyskać kontrolę nad rynkiem telekomunikacyjnym i portami, czyli nad tym, co jest strategicznie ważne. Dogadywanie się z osłabionymi wyspiarskimi gospodarkami, zniechęconymi do kontaktów z Australią i Nową Zelandią, przyjdzie im zapewne łatwo – tłumaczy Paskal.

Dr Matthew Dornan z Australian National University nie sądzi, by ewentualne wejście w życie PACER Plus zwiększyło zainteresowanie Chin regionem. – Aktywność chińskich przedsiębiorców w Oceanii wynika po prostu z bliskości tego regionu i jego atrakcyjności, a nie ze strategii rządu w Pekinie. Tym niemniej, aktywność chińskich przedsiębiorstw na Pacyfiku zarówno tych prywatnych, jak i państwowych, zapewne będzie się utrzymywać w najbliższej przyszłości na relatywnie wysokim poziomie – mówi dr Dornan w rozmowie z „Obserwatorem Finansowym”.

Jaki model byłby dobry

Zdaniem Cleo Paskal, porozumienie PACER Plus wprowadza na Pacyfiku model neokolonialny. Australia i Nowa Zelandia chcą dominować, chociaż wprost tego nie przyznają. – Należałoby natychmiast od niego odejść, na rzecz swobodniejszego modelu współpracy. Dobrym wzorem jest tutaj chociażby model amerykańsko-indyjski, który naprawdę stawia na strategiczną kooperację, a nie na kontrolę jednej strony przez drugą – uważa analityczka Chatham House. – Gospodarki wysp Pacyfiku muszą mieć swobodę rozwoju w wybranym przez siebie kierunku. Na ich wzroście Australia i Nowa Zelandia i tak skorzystają, jako najważniejsze rynki znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie. Tymczasem PACER Plus może wepchnąć te kraje w ramiona Chin – konkluduje Paskal.

Nieco inne podejście prezentuje dr Matthew Dornan. Uważa on, że nawet jeśli porozumienie PACER Plus wejdzie w życie, to nie przyczyni się do wielkich zmian na mapie gospodarczej Pacyfiku. – Układ sił pozostanie mniej więcej taki sam. Wielkie znaczenie dla państw wyspiarskich będzie mieć za to wejście w życie porozumień o swobodzie przepływu ludzi na obszarze Pacyfiku, zawartych niejako przy okazji procedowania PACER Plus. Dzięki temu słabo wykształcona siła robocza z małych wysp będzie mogła o wiele łatwiej niż w tej chwili, znaleźć pracę w Australii i Nowej Zelandii – mówi dr Dornan „Obserwatorowi Finansowemu”.

Zdaniem dr Dornana region dużo traci na tym, że do porozumienia PACER Plus nie chcą przystąpić dwie niezwykle ważne gospodarki. Chodzi o Papuę Nową Gwinęę i Fidżi. Zresztą do identycznego wniosku doszedł parlament australijski w dokumencie podsumowującym porozumienie PACER Plus. – Papua Nowa Gwinea ma olbrzymie zasoby surowców naturalnych i jest chyba najbardziej obiecującą gospodarką regionu. Niestety, ma również rząd marnej jakości. Usługi publiczne na niskim poziomie hamują rozwój gospodarczy tego kraju. Z kolei Fidżi prezentuje wysoki poziom kapitału społecznego, a tamtejszy rząd funkcjonuje całkiem nieźle, zapewniając krajowi stabilny rozwój – wskazuje naukowiec z Australian National University.

Autor: Piotr Rosik