"Na początek Putinowi można odmówić szacunku, którego łaknie, przy czym okazją do pogrążenia rosyjskiego przywódcy w izolacji może być zbliżający się szczyt G20 w Argentynie" - wskazuje "WSJ" w komentarzu redakcyjnym w środę.

Dziennik proponuje, by prezydent USA Donald Trump odwołał zaplanowane spotkanie z Putinem, dopóki ten nie zdobędzie się na znaczący gest, np. uwolnienie ukraińskich marynarzy ujętych przez Rosjan podczas incydentu.

"WSJ" przypomina, że Kongres USA rozważa nowe antyrosyjskie sankcje finansowe, oraz ocenia, że "obranie za cel dużego rosyjskiego banku" lub wprowadzenie zakazu nabywania przez amerykańskie podmioty rosyjskich obligacji skarbowych "znacząco zwiększyłoby presję na reżim Putina". Dziennik podkreśla przy tym, że tego rodzaju sankcje zadziałają najlepiej w koordynacji z Europą.

"WSJ" zaznacza, że Niemcy powinny wycofać się z budowy gazociągu Nord Stream 2, za pomocą którego Putin chce "zwiększyć swoją kontrolę w zakresie energetyki nad Europą Zachodnią" oraz pozbawić dotychczasowe kraje tranzytowe dochodów z transportu rosyjskiego gazu przez swoje terytorium.

"Przedsięwzięcie to (Nord Stream 2 - PAP) nie jest konieczne, zwłaszcza biorąc pod uwagę rosnący eksport amerykańskiego gazu ziemnego. Teraz jest dobry moment, by kanclerz (Niemiec) Angela Merkel zrewidowała zgodę wydaną przez jej rząd na (budowę rurociągu - PAP)" - wskazuje "WSJ".

Zdaniem gazety NATO nie powinno angażować się bezpośrednio w obronę Ukrainy, która nie jest członkiem Sojuszu, ale mogłoby "rozważyć zwiększenie swej obecności na Morzu Czarnym w geście solidarności" z Kijowem. USA i ich sojusznicy mogą też sprzedać Ukrainie więcej śmiercionośnego sprzętu wojskowego, np. pocisków przeciwokrętowych, co - jak podkreśla - "podniosłoby cenę, jaką Rosja musiałaby zapłacić za swoje ewentualne przyszłe działania w regionie Morza Azowskiego".

"Ukraiński problem z Rosją to pilniejsza wersja problemu, jaki mają z nią wszyscy inni. Putin chce rozszerzyć swoją strefę wpływów od koła podbiegunowego po Afrykę. Bez stanowczej odpowiedzi na wydarzenia z minionego weekendu wkrótce dojdzie do kolejnych aktów rosyjskiej agresji" - konkluduje "Wall Street Journal".

W podobnym tonie utrzymany jest komentarz "New York Timesa". "Rosji nie można pozwolić na dalsze bezkarne zastraszanie Ukrainy. Zwiększając swoją kontrolę nad Ukrainą, (Moskwa) liczy na to, że Zachodowi zabraknie woli lub siły, by ukarać ją jeszcze dotkliwiej czy by zwiększyć wsparcie wojskowe dla Ukrainy. Jednak bezpośredni atak na ukraińskie okręty musi zostać ukarany; w tej sytuacji słowa potępienia nie wystarczą" - podkreśla.

Wśród możliwych działań USA i ich sojuszników na Zachodzie gazeta wymienia "zaostrzenie sankcji gospodarczych, zakaz wpływania ich jednostek do rosyjskich portów nad Morzem Czarnym i Azowskim oraz większe wsparcie militarne" dla Kijowa. "Wszystkie te opcje wiążą się z ryzykiem, ale bezczynność także" - przekonuje "NYT".

Jak ocenia, skargi Rosją o ukraińskiej prowokacji w Cieśninie Kerczeńskiej "nie zmienią faktu, że nie ma prawnego uzasadnienia dla ostrzelania i zajęcia trzech ukraińskich okrętów" przez siły rosyjskie.

"NYT" pisze, że incydent ten skomplikował "i tak już zagmatwaną politykę na Ukrainie". Ocenia, że wprowadzenie stanu wojennego na wybranych obszarach kraju "prawdopodobnie zaostrzy regionalne napięcia, nie poprawiając przy tym obronności kraju". Podkreśla też, że ukraiński prezydent Petro Poroszenko oraz jego sojusznicy na Zachodzie muszą zapewnić, by stan wojenny nie został wykorzystany do "prześladowania obywateli, którzy posługują się językiem rosyjskim i żyją skupieni w tych regionach"; muszą też postarać się, by "nie powstało wrażenie, że (Poroszenko) wykorzystuje obecny kryzys dla własnych korzyści politycznych".

>>> Czytaj też: Reuters: Rosyjski okręt wojenny płynie w kierunku Morza Azowskiego