Inwigilacja – zarówno ta dozwolona, jak i nielegalna – ma coraz to nowe techniki, by dowiedzieć się o nas jak najwięcej. Redakcja The Atlantic przedstawiła niektóre sposoby, jak rządy, terroryści, korporacje, złodzieje tożsamości i spamerzy mogą już niebawem nas obserwować.

Kamery będą niewidoczne

Wiele obecnych aparatów jest łatwych do wykrycia. Naukowcy opracowują urządzenia rejestrujące, które mogą ukrywać swoją obecność. Niektóre z nich naśladują w tym zwierzęta. Firma AeroVironment wyprodukowała dron, który wygląda i lata jak koliber. Inżynierowie w Carnegie Mellon (NASA) zaprojektowali „wężoboty” („snakebots”), które poruszają się w ciasnych przestrzeniach i mogą być wykorzystane do śledzenia. Badacze z UC Berkeley i Singapuru opracowują insektami-cyborgami. To prawdziwe owady, które mogą być zdalnie sterowane za pomocą wszczepionych elektrod, a w przyszłości będą wykorzystane do rejestrowania obrazu i dźwięku. Oprócz takich „pluskw” inżynierowie z University of Michigan pracują nad „inteligentnym kurzem” i „mikropyłkiem”. To małe komputery o szerokości zaledwie milimetrów, które mogą być wyposażone w kamery i inne czujniki.

Przeszłość będzie wszechobecna

Christopher Soghoian, główny technolog w ACLU, maluje taką wizję przyszłości: gdy wchodzisz do salonu samochodowego, zanim cokolwiek powiesz, sprzedawca zna twoje imię i nazwisko, status zatrudnienia, historię zakupów samochodów i ocenę zdolności kredytowej. Tak będzie już wkrótce. Już teraz brokerzy danych, tacy jak firmy Acxiom i LexisNexis, zbierają informacje o nas wszystkich. Ich klienci mogą kupić dossier dotyczące przeszłości kryminalnej, konsumenckiej i małżeńskiej. Soghoian uważa, że to tylko kwestia czasu, zanim brokerzy danych zaczną korzystać z profili randkowych i postów z mediów społecznościowych.

Do tego technologia rozpoznawania twarzy staje się coraz bardziej powszechna – każde urządzenie z kamerą i odpowiednim oprogramowaniem może automatycznie pobierać informacje. Doprowadzi to do tego, że ktoś będzie mógł po prostu spojrzeć na ciebie za pomocą inteligentnych soczewek kontaktowych i zobaczyć bańkę nad głową, która oznaczy się jako bezrobotnego lub niedawno rozwiedzionego.

>>> Czytaj też: 16 proc. polskich internautów odczuwa lęk przed odłączeniem od Internetu

Zapraszamy szpiegów do własnych domów

O wyszukiwarce Shodan zrobiło się głośno, gdy ujawniono, że umożliwia ona wirtualnym podglądaczom przeglądanie niezabezpieczonych urządzeń monitorujących dzieci i oglądanie nieznajomych dzieci śpiących w łóżeczkach. Niezabezpieczone kamery internetowe wszelkiego rodzaju można znaleźć za pomocą różnych wyszukiwarek – również Google. Szpiegowanie ludzi za pomocą gadżetów w ich domach jest proste, a problem ten będzie coraz większy, skoro coraz więcej urządzeń jest podłączonych do Internetu.

Wraz z nadejściem internetu rzeczy (IoT, Internet of Things), urządzenia i gadżety monitorują wiele aspektów naszego życia: to, co jemy, i to, co jest w naszych ściekach. Urządzenia, z którymi rozmawiamy, nagrywają i przesyłają nasze rozmowy, tak jak już to robi Amazon Echo. Albo zabawki: rozmawiająca lalka Hello Barbie bezprzewodowo przesyła wypowiedzi dzieci na serwer innej firmy, gdzie są analizowane za pomocą oprogramowania do rozpoznawania mowy. Tak uzyskane informacje sprzedawane są dostawcom.

Nawet nasze myśli mogą stać się „hakowalne”. Firma technologiczna Retinad może wykorzystywać czujniki w zestawach VR (rzeczywistości wirtualnej) do śledzenia zaangażowania użytkowników. Urządzenia w niedalekiej przyszłości mogą wykorzystać elektrody EEG do pomiaru fal mózgowych. W sierpniu inżynierowie z Berkeley ogłosili, że wyprodukowali „pył neuronowy” – wszczepialne elektrody o szerokości zaledwie milimetra, które mogą rejestrować aktywność mózgu do celów naukowych lub medycznych. Nie potrzeba implantów mózgowych, by odczytać myśli. „Google wie o mnie więcej niż moja żona”, przyznaje Bruce Schneier, ekspert ds. bezpieczeństwa komputerowego w IBM.

Maszyny zdecydują o naszym losie

Dane zebrane przez wszystkie te urządzenia są ogromne. Dlatego też będziemy w coraz większym stopniu polegać na sztucznej inteligencji, by analizować je i podejmować decyzje – twierdzi Gary T. Marx, autor „Windows Into the Soul: Surveillance and Society in an Age of High Technology”. Algorytmy już są wykorzystywane do identyfikacji potencjalnych terrorystów, a także do generowania ratingów kredytowych i zaleceń zwolnienia warunkowego. Policja w Chicago używa algorytmu, który analizuje dane z aresztu, portale społecznościowe i inne dane w celu identyfikacji przyszłych przestępców. Wkrótce to właśnie roboty prawdopodobnie będą zarządzać personelem. Będą zatrudniać i zwalniać. To będzie „machine-readable world”. Schneier mówi, że „tworzymy robota o rozmiarach globalnych”: system z czujnikami i procesorami, które mogą manipulować światem za pomocą np. zatwierdzania pożyczek lub kierowania samochodami. Taka automatyzacja może zwiększyć wydajność, ale nie wyeliminuje niesprawiedliwości. Algorytmy popełniają błędy, ale także powtarzają uprzedzenia swoich programistów bądź generują własne.

Społeczeństwo będzie bezpieczniejsze, ale też bardziej przerażające

Badania pokazują, że kamery bezpieczeństwa redukują przestępczość uliczną, ale inwigilacja ma również tendencję do tłumienia pewnych rodzajów niekryminalnej działalności. Moxie Marlinspike, były szef Twittera ds. cyberbezpieczeństwa, napisał, że powinniśmy również chronić prywatność na rzecz nielegalnej działalności – by zezwolić na nonkonformizm. Marlinspike argumentuje, że przy stałym nadzorze, służby będą miały „haka” na wszystkich. Egzekwowanie prawa stanie się selektywne i zapewne stronnicze. Jednak wraz z nadzorem pojawia się „sousveillance” – możliwość obserwowania naszych obserwatorów. „Społeczeństwo Big Brothera nie polega na byciu obserwowanym, ale z obserwacji jednokierunkowej” – mówi David Brin, naukowiec i autor książki „The Transparent Society”. Przewiduje on, że wraz z rozwojem technologii rozwiążemy więcej zbrodni i będziemy potrzebować mniej policji.

>>> Czytaj też: Piekło niewirtualne. Jaka przyszłość czeka nas w cyfrowym świecie?