Vox zabrał głosy centroprawicowej Partii Ludowej (PP), zdobywając 12 miejsc w 109-osobowym zgromadzeniu regionalnym. Co więcej, Andaluzja od 36 lat była polityczną twierdzą Partii Socjalistycznej (PS) i obecnego premiera Hiszpanii z ramienia tego ugrupowania – Pedro Sancheza. Ostatnie wybory zmieniły ten stan rzeczy.

Wyniki wyborów w Andaluzji

Stan posiadania socjalistów (PS) po ostatnich wyborach zmniejszył się do 33 miejsc i 33 proc. poparcia (47 mandatów w 2015 roku).

Partia Ludowa (PP) straciła 6 mandatów (z 33 w 2015 do 26 obecnie przy poparciu na poziomie 20,8 proc.).

Liberalne ugrupowanie Ciudadanos uzyskało 18,2 proc. poparcia, zdobywając 21 mandatów (w 2015 roku posiadali tylko 9 mandatów).

Platforma Podemos uzyskała 16,2 proc. poparcia i 17 mandatów (20 mandatów w 2015 roku, ale wówczas startowała jako dwa niezależne ugrupowania).

Partia Vox po raz pierwszy w historii weszła do andaluzyjskiego parlamentu, uzyskując 10,9 proc. poparcia i 12 mandatów.

Stary system chwieje się w posadach

Taki obrót sytuacji to kolejny dowód na to, że dominujący od 1978 roku system dwupartyjny odchodzi do lamusa, a polityczny krajobraz staje się coraz bardziej zróżnicowany – teraz już po obu stronach politycznego sporu.

Od czasu upadku dyktatury w Hiszpanii stałą cechą hiszpańskiej polityki była dominacja Partii Ludowej (PP) po prawej stronie sceny politycznej oraz niedopuszczanie innych ugrupowań prawicowych do władzy. Sytuacja jednak uległa zmianie. Uzyskanie reprezentacji w regionalnym parlamencie Andaluzji przez partię Vox sprawia, że ugrupowanie to może zagrozić prawicowemu monopolowi Partii Ludowej w skali kraju przy okazji wyborów ogólnokrajowych w 2019 roku.

Na czele prawicowej partii Vox stoi Santiago Abascal. Jego ugrupowanie domaga się natychmiastowego zawieszenia rządu regionalnego w Katalonii, likwidacji Senatu, większej kontroli migracji oraz obniżenia podatków. Doradcy Abascala spotykali się z byłym strategiem Donalda Trumpa – Stevenem Bannonem, który nawoływał do większej koordynacji ruchów populistycznych w Europie.

Wyniki wyborów regionalnych w Andaluzji ucieszyły Marine Le Pen, liderkę francuskiego Zjednoczenia Narodowego (wcześniej Frontu Narodowego). Le Pen szuka bowiem potencjalnych koalicjantów przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 roku. W obszarze jej zainteresowań leżą takie ugrupowania, jak współrządząca obecnie we Włoszech Liga Północna Matteo Salviniego, czy ugrupowanie Viktora Orbana.

Sewilla

Sewilla

źródło: ShutterStock

Przyspieszone wybory?

Możliwe, że hiszpańskie wybory w skali całego kraju odbędą się nieco wcześniej. Obecny premier kraju z ramienia socjalistów – Pedro Sanchez – zagroził, że jeśli nie uzyska poparcia dla ustawy budżetowej na przyszły rok, wówczas rozpisze wcześniejsze wybory.

Pedro Sanchez z Partii Socjalistycznej rządzi krajem od czasu przegłosowania w czerwcu wotum nieufności wobec poprzedniego premiera z Partii Ludowej – Mariano Rajoy’a. Sanchez, aby uzyskać poparcie dla ustawy budżetowej, będzie musiał przypieczętować sojusz z regionalnymi nacjonalistami z Katalonii i Kraju Basków.

Hiszpańscy socjaliści zawsze byli bardziej przychylni wobec dążeń do większej autonomii Katalonii i Kraju Basków, dlatego ugrupowania nacjonalistyczne z tych regionów wolą współpracę z socjalistami niż z dążącą do centralizacji Partią Ludową (PP).

Niedzielne wyniki wyborów w Andaluzji sprawiają, że Pedro Sanchez przystąpi do wyborów jako pierwszy w historii demokratycznej Hiszpanii lider socjalistów, który nie kontroluje Andaluzji, uchodzącej za twierdzę socjalistów.

„Odsuniemy socjalistów od władzy w Andaluzji" – zapowiada Albert Rivera, lider ugrupowania Ciudadanos.

>>> Czytaj też: Steve Bannon: Będziemy dążyć do stworzenia jednej grupy populistycznej w Parlamencie Europejskim