Oprócz czterech mężczyzn, którzy byli prawdopodobnie bezpośrednimi sprawcami zbrodni, do aresztu trafiło też 15 osób, które były z nimi jakoś powiązane.

Marokańskie władze uważają, że czterej mężczyźni, podejrzani o zabójstwo dwóch turystek działali z własnej inicjatywy, mimo że złożyli przysięgę wierności Państwu Islamskiemu na trzy dni przed morderstwem - powiedział w niedzielę rzecznik marokańskich służb bezpieczeństwa, Boubker Sabik. W jego ocenie mężczyźni, którzy mają od 25 do 30 lat byli "samotnymi wilkami".

Ciała kobiet znaleziono przed tygodniem na terenie Atlasu Wysokiego, w odległości dwóch godzin marszu od wsi Imlil, ok. 60 km na południe od Marrakeszu. Tam w odludnym miejscu turystki rozbiły namiot. Według władz obie zginęły od broni białej; jednej z kobiet odcięto głowę.

Podczas rewizji w mieszkaniach podejrzanych znaleziono specjalne noże myśliwskie, na które w Maroku wymagane jest zezwolenie, a także materiały wybuchowe, które mogły służyć do produkcji bomb.

Prokurator generalny Maroka poinformował w czwartek, że mężczyźni przyznali się do związków z Państwem Islamskim. Prokurator potwierdził autentyczność nagrania wideo, opublikowanego w mediach społecznościowych, na którym czterej Marokańczycy podejrzani o zamordowanie Dunki i Norweżki obiecują posłuszeństwo Państwu Islamskiemu i jego przywódcy Abubakrowi al-Bagdadiemu oraz grożą atakami terrorystycznymi.

Turystyka jest kluczowym sektorem gospodarki marokańskiej; stanowi 10 proc. bogactwa kraju i zaraz po rolnictwie zatrudnia najwięcej osób. W 2017 roku Maroko zanotowało rekordową liczbę 11,3 mln turystów.

Zamachy terrorystyczne nie są częste w Maroku. Od czasu samobójczych ataków w Casablance, gdzie w 2003 roku zginęły 33 osoby i wybuchu bomby w 2011 roku w restauracji w Marrakeszu, gdzie zginęło 17 osób, władze Maroka wzmacniały siły bezpieczeństwa, system prawny i antyterrorystyczną współpracę międzynarodową.

Według Marokańskiego Biura Dochodzeniowego w 2017 i 2018 r. zlikwidowano ponad 20 komórek terrorystycznych.

Premier Danii Lars Lokke Rasmussen potępił w środę wieczorem "bestialską" zbrodnię, która była "aktem terrorystycznym". Premier Norwegii Erna Solberg nazwała zbrodnię "okrutnym bezmyślnym atakiem na niewinnych ludzi". (PAP)

mars/