Węgry: Opozycja obiecuje wspólne sprzeciwianie się rządowi

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
3 stycznia 2019, 14:36
Przedstawiciele wszystkich węgierskich partii opozycyjnych wspólnie obiecali w czwartek sprzeciw wobec rządu premiera Viktora Orbana, zapowiadając na sobotę antyrządową demonstrację. Fidesz zarzucił opozycji, że liczy się dla niej tylko awantura polityczna.

"Ślubujemy, że uczynimy 2019 rokiem sprzeciwu zarówno wewnątrz parlamentu, jak i poza nim, przy jedności i współpracy wszystkich partii opozycyjnych" - zadeklarowali liderzy i deputowani partii lewicowych wspólnie z narodowym Jobbikiem oraz posłami niezależnymi i przedstawicielami pozaparlamentarnej partii Momentum, składając na stopniach parlamentu ślubowanie, że razem będą działać na rzecz realizacji pięciu postulatów opozycji.

Są one następujące: wycofanie nowelizacji kodeksu pracy nazywanej przez przeciwników "ustawą niewolniczą", zagwarantowanie niezależności sądów oraz niezależności mediów publicznych, przystąpienie Węgier do Prokuratury Europejskiej i zmniejszenie liczby nadgodzin dla policjantów.

"To już nie jest demokracja, nie republika i nie państwo prawa" – oznajmiła niezależna deputowana Bernadett Szel. "Dopóki nie ma niezawisłych sądów i mediów publicznych, a tylko machina propagandowa za setki miliardów, dopóty nie można mówić o demokracji" – oznajmił inny niezależny deputowany Akos Hadhazy.

Rzecznik Jobbiku Peter Jakab oświadczył zaś, że w walce z rządem niezbędny jest strajk powszechny. "My się nie cofniemy" – zadeklarował. Lider Koalicji Demokratycznej, były premier Ferenc Gyurcsany podkreślił, że sprzeciw nie dotyczy jednej ustawy, tylko całego systemu.

Liderzy opozycji zapowiedzieli na sobotę wspólną demonstrację, organizowaną wraz ze związkami zawodowymi i działaczami pozarządowymi.

Konferencję prasową przeprowadzono po nadzwyczajnym posiedzeniu parlamentu, zwołanym przez opozycję w związku z głosowaniem z 12 grudnia, na którym przyjęto m.in. nowelizację kodeksu pracy zwiększającą limit godzin nadliczbowych z 250 do 400 rocznie, a także z bezprawnym – według opozycji – postępowaniem wobec opozycyjnych deputowanych podczas późniejszego protestu przed siedzibą telewizji publicznej. Na posiedzeniu nie było kworum, gdyż nie wzięli w nim udziału posłowie partii rządzących.

Frakcja rządzącego Fideszu zarzuciła opozycji w wydanym w czwartek komunikacie, że liczy się dla niej tylko zdobycie władzy oraz "chwilowa awantura polityczna".

Fidesz oświadczył też, że opozycja organizuje agresywne ruchy uliczne z pieniędzy amerykańskiego finansisty George’a Sorosa i we współpracy z opłacanymi przez niego działaczami atakowała policjantów i budynek parlamentu przed Bożym Narodzeniem. "Takie akcje mają tylko jeden cel: George Soros finansuje je po to, by po wyborach do Parlamentu Europejskiego zasiadała w nim znów proimigracyjna większość" – napisano w komunikacie.

Przed Bożym Narodzeniem doszło na Węgrzech do serii antyrządowych demonstracji. 16 grudnia odbył się protest przed siedzibą państwowego radia i telewizji w Budapeszcie. Tego dnia wieczorem Szel i Hadhazy weszli do budynku, domagając się odczytania na antenie opozycyjnych postulatów. Następnego dnia nad ranem zostali stamtąd siłą wyprowadzeni.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj