Z licznych akademickich badań wynika, że inteligencja racjonalna (IQ) decyduje tylko w około 20 proc. o życiowym sukcesie. Znacznie większe znaczenie mają inne zmienne, takie jak status społeczny, dostęp do edukacji, zdolność do adaptacji w zmieniających się warunkach, umiejętność współpracy czy empatia. W dobie sztucznej inteligencji i automatyzacji pracy coraz ważniejsza będzie także inteligencja emocjonalna (IE). Polacy niestety nią nie grzeszą.

Inteligencję emocjonalną (IE) definiuje się zazwyczaj jako zestaw umiejętności odnoszących się do emocji i informacji emocjonalnych. W skład IE wchodzi kilka komponentów: rozpoznawanie emocji, używanie emocji w myśleniu i działaniu, rozumienie emocji oraz ich regulowanie. – Emocje są kluczowe w uczeniu się – osoby dobrze radzące sobie ze swoimi emocjami mają lepszą pamięć, są bardziej kreatywne, nastawione na osiąganie celów. To niezwykle istotne w dzisiejszych dynamicznych czasach – mówi Marzena Martyniak, założycielka Instytutu Rozwoju Emocji.

Polska należy do światowej czołówki w zakresie rozwoju badań nad inteligencją emocjonalną i wprowadzaniu programów opartych na uzyskanej z nich wiedzy. Światowy prym wiodą w tym USA, Hiszpania, Australia, Niemcy i Argentyna. W Polsce badania nad IE prowadzi Instytut Rozwoju Emocji. Stworzył on pierwsze na świecie przedszkole („Kraina Emocji”), w którym dzieci uczą się dbania o swój stan emocjonalny. Instytut prowadzi także szkolenia dla pracowników wysokiego i niskiego szczebla, badania nad IE oraz angażuje się we wprowadzanie standardów i prowadzenie projektów, które mają wprowadzić zyskujące szybko na popularności umiejętności do edukacji. Światowe badania nad IE szybko rozwijają się. Chętnie korzystają też z innowacji. W szkoleniach zwiększających inteligencję emocjonalną stosuje się na przykład rozszerzoną rzeczywistość. Osoby poddawane im konfrontowane są za pośrednictwem tej technologii z filmami przedstawiającymi realistyczne scenki, które mają uczyć je właściwego emocjonalnego reagowania w czasie rzeczywistym.

Reklama

Emocje Polaków

Czy Polacy są emocjonalnie inteligentni? Odpowiedź na to pytanie dają nam badania przeprowadzone przez Instytut Rozwoju Emocji. Zostały ono przeprowadzone w latach 2018-19 na grupie 202 dorosłych. Instytut wykorzystał w nich eksperymentalną metodę, która była połączeniem testów MSCEIT, INTE, kwestionariusza samoświadomości emocjonalnej, NEO-FFI oraz kwestionariusza środowiska pracy. Okazuje się, że 30 proc. Polaków ma „wysoki” (w odniesieniu do wcześniej badanych grup, które stanowią benchmark) poziom ogólnej IE, 38 proc. „średni”, natomiast 32 proc. „niski”. Gorzej radzimy sobie w „używaniu emocji w myśleniu i działaniu” – tylko 25 proc. badanych ma „wysoki” poziom tego komponentu IE. Niewiele lepiej jest w zakresie „rozpoznawania emocji”: 26 proc. Polaków ma ten komponent na „wysokim” poziomie, a 27 proc. na „niskim”. Wygląda na to, że emocjonalnie jesteśmy średniakami.

Wspomniany Instytut przeprowadził także badania tych samych osób po odbyciu przez nie 4-miesięcznego treningu IE. Okazuje się, że w tak krótkim czasie można w dosyć sporym stopniu rozwinąć umiejętności w jej zakresie. Trening polegał na regularnym mailowym przesyłaniu uczestnikom badania krótkich zadań, które mają rozwijać IO i koordynowaniu ich przebiegu. Ogólny poziom inteligencji badanych znacznie się poprawił: odsetek osób o „niskiej” IE spadł z 32 do 13 proc., natomiast „wysokiej” wzrósł z 30 do 44 proc. Co więcej, 7 proc. osób mogło się pochwalić „bardzo wysokim” poziomem IE. Dużą poprawę zanotowano także w zakresie „używania emocji w myśleniu i działaniu” oraz „rozpoznawaniu emocji”.

Z czego wynikają problemy emocjonalne Polaków? Kwestia jest złożona, jednak można wskazać na kilka prawdopodobnych przyczyn. Pierwszą jest język. Polska ma wyjątkowo ubogi słownik odnoszący się do nazywania stanów emocjonalnych, co przekłada się na trudności w ich rozpoznawaniu i rozróżnianiu. W Polsce, zarówno w prywatnych rozmowach, jak również w pracy, rzadko mówi się o emocjach. W środowisku osób badających IE często żartuje się, że w wyróżniamy zazwyczaj dwie emocje: „dobre” i „złe”. Kolejnym problemem jest to, że Polacy wybierają nieefektywne metody regulowania emocji. Najczęściej jest to tłumienie negatywnych uczuć, które, jeśli jest permanentne, to może prowadzić do powstawania zaburzeń psychicznych czy psychosomatycznych.

>>> Czytaj także: Open space odchodzi powoli do lamusa. Tak będzie wyglądało biuro przyszłości

Zimny jak menedżer

Instytut Rozwoju Emocji przebadał również stan inteligencji emocjonalnej polskich menedżerów. Badaniu zostało poddanych 130 z nich, w tym osoby z dyplomem MBA (na stanowiskach prezesa lub dyrektora) oraz osoby zarządzające edukacyjnymi placówkami (dyrektorzy szkół, przedszkoli czy żłobków). Uwydatniło ono pewną niepokojącą prawidłowość. Osoby zarządzające firmami i instytucjami w Polsce mają inteligencję emocjonalną na znacznie niższym poziomie, niż im się wydaje. Z badań opartych o samoopisowe kwestionariusze wynika, że aż 42 proc. menedżerów uważa, że w stopniu „wysokim” rozpoznaje emocje, a tylko 6 proc., że w stopniu „niskim”. Rzeczywistość okazuje się dla nich jednak bezlitosna. Wyniki testów na rozpoznawanie pokazują, że do pierwszej grupy należy zaledwie 22 proc. zarządzających, natomiast do drugiej aż 35 proc. Jeszcze większy rozdźwięk pomiędzy samooceną a wynikami badań występuje w zakresie „używania emocji w myśleniu i działaniu”. Podczas gdy aż 31 proc. uważa, że robi to w stopniu „wysokim”, w rzeczywistości odsetek takich osób wynosi marne 3 proc. Co więcej, 75 proc. menedżerów ma ową kompetencję na „niskim” poziomie. Tylko 37 proc. z nich potrafi wyrażać emocje, a tylko 14 proc. potrafi zmienić swój nastrój, a 30 proc. ma problem z odczytywaniem emocji.

Z obserwacji Instytutu wynika, że poziom inteligencji emocjonalnej menedżera wyraźnie koreluje z wynikami osiąganymi przez zarządzaną przez niego placówką. Niestety, menedżerowie w Polsce wykazują się niską emocjonalnością. Wynika to z pewnością w dużej mierze z kultury organizacji pracy w polskich firmach, która bazuje ciągle na silnej hierarchii, relacji typu „dominujący-poddany” i przekonania, że okazywanie emocji jest wśród osób na wysokich stanowiskach oznaką słabości. Z obserwacji Instytutu wynika, że poziom IE menedżerów jest uzależniony od charakteru wykonywanej przez nich pracy. Generalnie, im bardziej zsocjalizowane stanowisko, tym wyższy poziom inteligencji. Nie dziwi to, bowiem ten jej rodzaj jest w przeciwieństwie do IQ (inteligencji racjonalnej) zdecydowanie bardziej plastyczny. Czteromiesięczne szkolenie menedżerów poprawiło ich wyniki w zakresie poziomu IE aż o 20 proc. Rośnie ona wraz z wiekiem, ale też ilorazem inteligencji (potwierdza to badanie IE członków Mensy).

W jakim stopniu inteligencja emocjonalna wpływa na przebieg kariery? Na to pytanie znajdziemy odpowiedź w dużej mierze w książce Travisa Bradberry’ego i Jeana Greavesa pt. Inteligencja emocjonalna 2.0. Główny wniosek jest szokujący – inteligencja emocjonalna (EQ) jest znacznie ważniejsza dla osiągnięcia sukcesu zawodowego niż inteligencja racjonalna (IQ). Poziom inteligencji emocjonalnej odpowiada bowiem aż za 58 proc. wyników w każdym zawodzie.

Spośród przebadanych osób 90 proc. z dobrymi wynikami w pracy miało też wysoki poziom EQ. Natomiast jedynie 20 proc. pracowników ze słabymi wynikami charakteryzowało się niską inteligencją emocjonalną.

Istnieje także ścisła zależność pomiędzy poziomem inteligencji emocjonalnej a wysokością dochodów. Każdy punkt więcej na skali EQ odpowiada wzrostowi rocznego dochodu o 1300 dol. Z kolei osoby o wysokim EQ zarabiają średnio o 29 tys. dol. rocznie więcej niż te o niskim ilorazie tego typu inteligencji. Zależności dotyczące inteligencji emocjonalnej i dochodów występują na całym świecie i niezależnie od branży oraz szczebla zawodowej hierarchii.

>>> Polecamy: Uberyzacja pracy to pułapka? Może wywołać falę prekaryzacji