Nowy rozdział w węgierskiej zbrojeniówce. Wkrótce ruszy produkcja broni na czeskiej licencji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 marca 2019, 12:43
Latem tego roku może ruszyć produkcja czesko-węgierskiej broni w miejscowości Kiskunfelegyhaza na południu Węgier – poinformował w czwartek węgierski dziennik „Magyar Nemzet”.

„Wkrótce dotrą do Kiskunfelegyhaza linie produkcyjne i latem może się rozpocząć produkcja nowej , którą uzgodniono jeszcze w poprzednim cyklu wyborczym” – napisał dziennik.

W styczniu poinformowano, że węgierscy żołnierze otrzymają nowe wyprodukowane na Węgrzech na czeskiej licencji. Mają to być pistolety P-07 i P-09, karabinki Bren-2 i pistolety maszynowe Scorpion EVO-3.

Jak podkreśla „Magyar Nemzet” pistolety P-07 i P-09 to nowoczesna, solidna broń z tworzywa sztucznego o dużej pojemności magazynka, z której można wykonać nawet 17-19 strzałów bez przeładowania. Ponadto można ją bezpiecznie nosić naładowaną i gotową do strzału, bo nawet jeśli zostanie przypadkowo upuszczona, nie wypali.

Gazeta podkreśla, że będzie wyposażona w szyny montażowe, do których można przymocować lampę laserową lub latarkę. Według dziennika jest to istotne, bo zdarzały się przypadki, gdy żołnierze ma misji w Afganistanie byli zmuszeni przymocowywać do swoich kałasznikowów noktowizory taśmą klejącą kupioną w Kabulu.

„Węgrzy nie dostali licencji na najnowszą generację czeskich pistoletów, ale i tak będą produkować niezwykle nowoczesną broń” – cytuje gazeta redaktora naczelnego pisma „Kaliber” Gabora Vassa.

Zakład w Kiskunfelegyhaza to inwestycja wartości ok. 100 mln euro, która stworzy 200 nowych miejsc pracy.

„Uruchomienie węgierskiego przemysłu zbrojeniowego jest też korzystne z punktu widzenia bezpieczeństwa i gospodarki” – podkreśla dziennik, zwracając uwagę, że wydatki tego rodzaju liczą się jako nakłady na obronność, wymagane przez NATO. Według „Magyar Nemzet” nowa fabryka może być podstawą dalszego rozwoju krajowego przemysłu zbrojeniowego.

Zwracając uwagę, że również Rumunia zawrze umowę na produkcję broni z włoską firmą Beretta, gazeta podkreśla, że zdaniem ekspertów "węgierski przykład może stać się fundamentem rozwoju wschodnio- i środkowoeuropejskiego przemysłu zbrojeniowego".

Tekst kończy się pytaniem, czy na Węgrzech powstanie "gwardia szwajcarska". Gazeta podkreśla, że przemysł zbrojeniowy na Węgrzech przestał istnieć wraz z bankructwem dawnego przedsiębiorstwa produkcji broni w 2005 r., a problemem tej branży jest m.in. to, że nie istnieje w kraju cywilny rynek na tego rodzaju broń. Tymczasem wzorem gwardii szwajcarskiej można by zezwolić rezerwistom-ochotnikom na kupno nowej węgierskiej broni w wersji półautomatycznej po preferencyjnej cenie, dzięki czemu mogliby ćwiczyć, by podtrzymać swą gotowość bojową - ocenia gazeta.

>>> Czytaj też: Elementy systemu Patriot powstaną w Polsce. Podpisano umowy offsetowe

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj