Zielonka: Weszliśmy do Unii, gdy dostawała zadyszki. Teraz jesteśmy skazani na integrację [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 kwietnia 2019, 08:50
Europa
Europa/ShutterStock
Unia jest pomysłem na miarę świata, w jakim przyszło nam żyć w XXI w. Ironia losu polega na tym, że teraz, kiedy najbardziej potrzebujemy tej organizacji, jest ona w procesie rozkładu - mówi w wywiadzie dla DGP prof. Jan Zielonka.

Z pewnością dziś zyskujemy więcej na przynależności do UE niż parę krajów Południa. Oczywiście startowaliśmy z innego punktu niż one. Poza tym nie jesteśmy w strefie euro, a obecność w niej tak boleśnie doświadczyła w czasie kryzysu kilka państw. Cała pomoc finansowa, jaką otrzymaliśmy przez wszystkie lata z Bruksela, miała nie tylko rekompensować ewentualne straty poniesione na wspólnym, otwartym rynku, lecz także pomóc nam niwelować zapóźnienie rozwojowe. Statystyki gospodarcze pokazują, że powoli się to udaje. Przepaść w stosunku do Zachodu się zmniejsza.

>>> NAJNOWSZY SONDAŻ DLA DGP, DZIENNIK.PL I RMF FM PRZED WYBORAMI DO PE. ZOBACZ TUTAJ

Podejrzewam, że to prawda. Tylko co z tego? Przecież gdybyśmy do tej Unii nie wstąpili, o żadnych zyskach byśmy dzisiaj nie mówili. To tak jak w tym starym dowcipie: co jest gorsze od inwestora niemieckiego? Brak inwestora niemieckiego. Oczywiście największe gospodarki Unii same też nieźle skorzystały na rozszerzeniu. Ale poza nami żaden inny kraj w Europie nie rozwijał się w tempie 25 proc. na dekadę.

Jak upadał komunizm, stanęliśmy przed alternatywą: albo wejść do Europy, która wówczas była u szczytu potęgi, jako oaza spokoju i dobrobytu, albo pozostać w dziurze geopolitycznej, na pastwie jakichś autorytarnych watażków. Nikt nie miał wątpliwości, że integracja to właściwe rozwiązanie. Ale nie wszystko od nas zależało. Do UE wchodziliśmy już w momencie, kiedy zaczynała dostawać zadyszki. Problemy było widać gołym okiem, a ich świadectwem była np. konstytucja europejska z 2004 r. – nie dość, że marna, to i nawet taka nie weszła w życie. Nierówności między wieloma państwami się pogłębiały. Pamiętam czasy, kiedy Hiszpania miała podobne bezrobocie co Niemcy. A dziś?

>>> Tekst rozmowy dostępny w weekendowym wydaniu Magazynu DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj