"Po południu będziemy kontynuować rozmowy. Jeszcze nie skończyliśmy. Myślę, że posuwamy się naprzód" - powiedział Ebrard dziennikarzom w amerykańskiej stolicy. Dodał, że w czasie popołudniowych rozmów przedstawiciele obu państw będą omawiać różne poruszone już punkty.

Także w czwartek prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador wyraził nadzieję, że jeszcze tego dnia delegacji jego kraju uda się zawrzeć umowę ze Stanami Zjednoczonymi, dzięki której Waszyngton odstąpiłby od karnych ceł na meksykańskie towary.

Wcześniej w czwartek przedstawicielka Białego Domu Mercedes Schlapp mówiła w telewizji Fox News, że Meksykanie "nie robią wystarczająco", by powstrzymać nielegalną migrację do Stanów Zjednoczonych. "Zdaje się, że dojdzie do nałożenia ceł, ponieważ to, co Meksykanie obecnie proponują, po prostu nie jest wystarczające" - powiedziała Schlapp.

Reklama

Rozmowy w Waszyngtonie są efektem niespodziewanej zapowiedzi prezydenta Donalda Trumpa z 30 maja o wprowadzeniu od 10 czerwca karnych ceł na importowane z Meksyku towary o wartości ok. 350 mld USD. Na początek taryfy mają wynosić 5 proc. i stopniowo - jeśli władze Meksyku nie powstrzymają fali nielegalnych imigrantów z państw Ameryki Środkowej – Gwatemali, Hondurasu i Salwadoru - mają wzrastać do 25 proc. w październiku.

Pierwsze spotkanie w Waszyngtonie poświęcone karnym cłom odbyło się w środę. Meksykańską delegację z szefem dyplomacji Marcelem Ebrardem na czele przyjął wiceprezydent USA Mike Pence, a w rozmowach uczestniczyli też sekretarz stanu Mike Pompeo i przedstawiciel USA ds. handlu Robert Lighthizer. Przedstawiciele amerykańskiej administracji informowali później anonimowo, że delegacja meksykańska przedstawiła "szereg propozycji zmian" obecnej sytuacji. Natomiast przebywający w Europie Trump powiedział, że w rozmowach "osiągnięto postęp, ale jest on jeszcze niewystarczający".

>>> Czytaj też: Putin o Wenezueli: Niczego tam specjalnie nie tworzymy, żadnych wojskowych baz wypadowych