Bułgaria: Problemy z gazociągiem grożą opóźnieniem i karami finansowymi

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 czerwca 2019, 19:37
Gazociąg
Gazociąg/ShutterStock
Konsorcjum saudyjskiej firmy Arkad Engineering i włoskiego joint venture Arkad ABB zaskarżyło w poniedziałek procedurę wyboru wykonawcy przedłużenia gazociągu Turecki Potok przez Bułgarię - poinformował operator sieci przesyłowo-magazynowej Bułgartransgaz.

Do czasu wydania opinii przez bułgarski organ prace zostają wstrzymane, co grozi poważnym opóźnieniem harmonogramu płac.

Na początku kwietnia Bułgartransgaz powierzył realizację tej inwestycji konsorcjum saudyjskiej firmy Arkad Engineering i jej włoskiego joint venture Arkad ABB, gdyż tylko ta oferta spełniała warunek utrzymania kosztów w granicach wyznaczonej kwoty 2,286 mld lewów (1,17 mld euro) bez VAT.

Pod koniec maja Bułgartransgaz zmienił wykonawcę 474-kilometrowego przedłużenia gazociągu. Szef Bułgartransgazu Władimir Malinow wyjaśnił, że Arkad nie przedstawił niezbędnych do podpisania umowy dokumentów w wyznaczonym terminie. Miejsce Arkad zajęło włosko-luksemburskie konsorcjum GDEB (Gas Development and Expansion in Bulgaria), które przedstawiło swoją nową, niższą ofertę, zgodną z finansowymi warunkami przetargu.

Według bułgarskich mediów konsorcjum to, związane z rosyjską spółką TMK, obniżyło koszty o 31 proc. w porównaniu z poprzednią swoją ofertą - z 1,6 mld euro do 1,1 mld.

Przedłużenie Tureckiego Potoku ma biec przez Bułgarię, Serbię i Węgry do austriackiego Baumgarten, skąd dostawy byłyby kierowane istniejącymi już połączeniami do Austrii i na Słowację.

Bułgaria liczy, że na jej terytorium docierać będzie corocznie Tureckim Potokiem od 15 do 16 mld metrów sześciennych rosyjskiego gazu, co skompensowałoby skutki rezygnacji z obecnego przesyłania go Gazociągiem Transbałkańskim do Turcji przez Ukrainę i Bułgarię.

Nie wiadomo, w jakim terminie wypowie się bułgarski organ antymonopolowy, lecz według ekspertów istnieje niebezpieczeństwo niedotrzymania przez Bułgarię terminu realizacji budowy. Grozi to nie tylko , lecz i poważnymi karami finansowymi, ponieważ Bułgartransgaz podpisał z Gazpromem umowę o przesyłaniu określonych ilości gazu z Turcji do Serbii od początku stycznia 2020 r.

Według ekspertów, cytowanych przez portal Mediapool, niebezpieczeństwo niedotrzymania terminu jest bardzo poważne, ponieważ nawet po podjęciu przez komisję antymonopolową decyzji na rzecz uczestnika GDEB, saudyjskie konsorcjum może zaskarżyć tę decyzję ponownie.

Wykonawca ma 250 dni na realizację pierwszej nitki do 1 stycznia 2020 r. i jeszcze rok do osiągnięcia pełnej przepustowości gazociągu, którego ok. 80 proc. mocy przesyłowej jest zarezerwowanych przez Gazprom.

>>> Czytaj też: Ropa z Rosji ruszyła: czas na pełne udrożnienie rurociągu „Przyjaźń”

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj