Umorzenie sprawy karnej to "pozytywne zakończenie", ale "zatrzymanie (Gołunowa), a następnie zarządzenie wobec niego aresztu domowego jedynie pogarszają już niepokojącą tendencję w dziedzinie wolności prasy w Federacji Rosyjskiej" - powiedział rzecznik, cytowany przez agencję AFP. Dodał, że Unia Europejska oczekuje "pogłębionego śledztwa" w tej sprawie.

"Oskarżenia kierowane pod adresem Gołunowa przypominają wątpliwe oskarżenia o przemyt narkotyków stawiane obrońcom praw człowieka i dziennikarzom" w Rosji - podkreślił rzecznik, dodając, że "informacje o brutalności policjantów wobec Gołunowa w czasie jego zatrzymania oraz gdy przebywał w areszcie również są bardzo niepokojące".

"Wolność słowa to podstawowe prawo człowieka; dziennikarze muszą mieć możliwość swobodnego wykonywania swojej pracy" - podsumował rzecznik unijnej dyplomacji.

Reklama

Wcześniej we wtorek minister spraw wewnętrznych Rosji Władimir Kołokolcew poinformował, że sprawę karną przeciw Gołunowowi umorzono oraz że do końca dnia dziennikarz zostanie zwolniony z aresztu domowego. Powodem umorzenia jest fakt, że nie udowodniono, iż Gołunow popełnił przestępstwo.

Minister zapowiedział ponadto, że będzie zabiegał o dymisję szefa policji w moskiewskim Zachodnim Okręgu Administracyjnym, gdzie prowadzono śledztwo w tej sprawie. Kołokolcew chce również zwolnić szefa zarządu kontroli nad obrotem narkotykami w stołecznej policji.

36-letni Gołunow, uważany za jednego z najlepszych dziennikarzy śledczych w Rosji, badał domniemane transakcje korupcyjne w moskiewskim merostwie i działania nielegalnego biznesu. Został zatrzymany w czwartek, a policja ogłosiła, że miał przy sobie narkotyki i że znaleziono je również u niego w domu. W sobotę postawiono mu zarzuty, za które grozi do 20 lat więzienia.

Redakcja portalu Meduza, dla którego Gołunow pracuje, uznała zatrzymanie jej korespondenta za prowokację związaną z jego działalnością zawodową. Powszechnie wyrażano opinię, że narkotyki zostały dziennikarzowi podrzucone.