"Omówiliśmy z Rosją kwestię S-400. Sprawa ta jest uzgodniona" - przekazał turecki przywódca reporterom na pokładzie samolotu, którym wracał z regionalnego forum w stolicy Tadżykistanu, Duszanbe. Spotkał się tam m.in. z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

"Myślę, że (systemy S-400) zaczną przychodzić w pierwszej połowie lipca" - powiedział. Jest to najbardziej precyzyjny termin dostaw tego rosyjskiego sprzętu, jaki do tej pory podał.

P.o. obowiązki ministra obrony USA Patrick Shanahan wcześniej w czerwcu wyjaśnił, że Turcja zostanie wykluczona z programu amerykańskich myśliwców F-35, jeśli nie zrezygnuje z zakupu rosyjskiej broni.

Reklama

Erdogan zapowiedział, że omówi tę kwestię z prezydentem USA Donaldem Trumpem, gdy pod koniec spotkają się na szczycie państw G-20 w Japonii.

"Gdy ktoś niżej (w hierarchii władzy - PAP) mówi rożne rzeczy, my natychmiast kontaktujemy się z panem Trumpem i próbujemy rozwiązać problemy za pomocą dyplomacji telefonicznej. Nie zajmuje to długo" - zaznaczył.

Kilka dni temu Erdodan oświadczył, że Turcja nie wycofa się z decyzji o zakupie S-400 mimo ostrzeżeń Waszyngtonu, że spowoduje to wykluczenie jej z programu F-35. Dodał, że "rozliczy" każdego, kto wycofa program uzbrajania Turcji w te amerykańskie myśliwce.

Turcja zainwestowała w projekt zakupu amerykańskich samolotów ponad miliard dolarów. W sierpniu 2018 roku turecka armia otrzymała tylko dwie takie maszyny, docelowo jednak miała ich dostać 100.

Kilka dni temu Pentagon poinformował turecki rząd, że 31 lipca anuluje umowę o sprzedaży Turcji myśliwców F-35, jeśli wcześniej Ankara zakupi S-400. Amerykanie postanowili też wstrzymać szkolenia tureckich pilotów.

Zakup przez Ankarę systemu S-400 od początku wzbudza sprzeciw USA. Amerykańscy eksperci uważają, że radary zainstalowane w rosyjskiej broni nauczą się dostrzegać i śledzić myśliwce F-35, przez co ich niewykrywalność stanęłaby pod dużym znakiem zapytania. Rosyjskie systemy są ponadto niekompatybilne z systemami NATO, którego Turcja jest członkiem.