39-letni Tahiri, bliski współpracownik premiera Ediego Ramy, który nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, powiedział wychodząc z gmachu sądu w Tiranie, że "bez wątpienia chodzi tu o proces polityczny".

Nazwisko Tahiriego pojawiło się w podsłuchanych przez policję i upublicznionych rozmowachtelefonicznych jego dalekiego kuzyna Moisiego Habilaja, aresztowanego we Włoszech i podejrzanego o przestępstwa narkotykowe. Ministra zdymisjonowano na wiosnę 2017 roku.

Habilaj mówił wtedy, że Tahiri regularnie otrzymywał duże kwoty pieniędzy z płatności za narkotyki.

Tahiri twierdził, że poza sprzedażą kuzynowi samochodu nic go z nim nie łączy. Przypominał, że włoski sąd ustalił, że nie ma on „związku z tą sprawą”. Wyrażał opinię, że padł ofiarą dezinformacji rozpowszechnianej przez środowiska przestępcze.

Jako szef MSW w poprzednim socjalistycznym rządzie Ediego Ramy Tahiri dążył do zreformowania policji i początkowo w 2014 roku odnosił sukcesy w walce z uprawą marihuany. Mimo to w latach 2015 i 2016 Albania znalazła się w europejskiej czołówce państw pod względem uprawy konopii.

Reklama

Prawicowa opozycja w kraju, powołując się w szczególności na aferę Tahiriego, oskarża socjalistyczne władze o korupcję i związki ze zorganizowaną przestępczością, czemu one zaprzeczają.

Kraj jest od miesięcy pogrążony w głębokim kryzysie politycznym. Pomimo apeli wspólnoty międzynarodowej opozycja ogłosiła bojkot wyborów samorządowych, które mają odbyć się 30 czerwca, a jej deputowani wycofali się z parlamentu. Demonstracje, które organizuje, często kończą się przemocą. Kolejna ma się odbyć w piątek wieczorem.

Prezydent kraju Ilir Meta podjął niedawno decyzję o odwołaniu wyborów samorządowych, gdyż uznał, że byłyby one "niedemokratyczne" i obawiał się napięć społecznych. W reakcji rządząca Albańska Partia Socjalistyczna złożyła wniosek o usunięcie prezydenta z urzędu.

Z kolei premier Edi Rama twierdzi, że wybory samorządowe odbędą się zgodnie z planem, by zapobiec politycznemu "szantażowi", który mógłby być wykorzystany do odwołania wcześniejszych wyborów parlamentarnych.

We wtorek szkoła w Szkodrze na północy Albanii, w której będzie zorganizowane biuro wyborcze, została obrzucona przez opozycję koktajlami Mołotowa. Do incydentów doszło także przed szkołą w Kamzy na przedmieściach Tirany, gdzie siły porządkowe użyły gazów łzawiących. Do starć doszło też w miejscowości Burrel.

OBWE potępiła "gwałtowne ataki na instytucje zobowiązane do przeprowadzenia wyborów samorządowych w wielu miejscowościach Albanii". Zaapelowała też do organizatorów, aby piątkowa demonstracja przebiegła bez przemocy. (PAP)