Koniec szczytu G20. Nie ma obietnicy walki z protekcjonizmem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 czerwca 2019, 09:43
Szczyt G20 w Osace
Szczyt G20 w Osace/PAP
Po dwudniowych dyskusjach w Osace przywódcy G20 przestrzegli w sobotę przed zagrożeniami dla światowej gospodarki i zaapelowali o wolne i uczciwe środowisko handlowe. We wspólnym komunikacie na zakończenie szczytu nie potępili jednak protekcjonizmu handlowego.

Przywódcy 19 spośród najbardziej wpływowych gospodarek świata oraz UE ocenili, że globalny wzrost utrzymuje się na niskim poziomie, a napięcia handlowe i geopolityczne nasiliły się. "Dążymy do osiągnięcia wolnego, uczciwego, niedyskryminującego, przejrzystego i stabilnego środowiska handlowego i inwestycyjnego, oraz do utrzymywania otwartych rynków" - napisali w komunikacie.

Premier Japonii Shinzo Abe podkreślał na konferencji prasowej, że grupa G20 "zgodziła się co do fundamentalnych zasad stojących za wolnym systemem handlowym". Powiedział również, że przekazał przywódcom USA i Chin, że niezwykle ważne jest zaangażowanie się w konstruktywną dyskusję w celu rozwiązania sporów handlowych pomiędzy tymi krajami.

Abe, który przewodniczył obradom szczytu, poinformował, że przywódcy znaleźli także wspólną płaszczyznę w sprawie zmian klimatycznych pomimo - jak to ujął - "dużych różnic" w poglądach poszczególnych członków grupy G20.

Z porozumienia w tej sprawie wyłamały się USA, podobnie jak w czasie poprzedniego szczytu G20 w Buenos Aires w 2018 roku. 19 członków grupy potwierdziło swoje zobowiązanie do wprowadzania w życie postanowień paryskiego porozumienia klimatycznego, a USA potwierdziły decyzję o wycofaniu się z niego.

Przygotowując projekt wspólnego oświadczenia, Japonia starała się znaleźć wspólny mianownik pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, które sprzeciwiały się zapisom na temat protekcjonizmu, a pozostałymi uczestnikami, którzy liczyli na bardziej stanowcze ostrzeżenie przed negatywnym wpływem napięć handlowych.

W kuluarach szczytu w Osace prezydent USA Donald Trump uzgodnił z przywódcą Chin Xi Jinpingiem wznowienie negocjacji w sprawie umowy handlowej. Trump zgodził się również nie wprowadzać na razie nowych ceł na chińskie towary; wcześniej groził taryfami na praktycznie cały nieoclony jak dotąd chiński eksport, czyli produkty o wartości ok. 300 mld dolarów rocznie.

"Choć wznowienie rozmów handlowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami jest mile widziane, taryfy, które zostały już wprowadzone, wstrzymują globalną gospodarkę, a nierozwiązane kwestie powodują dużą niepewność co do przyszłości" - oceniła dyrektor zarządzająca Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) Christine Lagarde, cytowana przez agencję Reutera.

Zapis o konieczności przeciwstawiania się protekcjonizmowi handlowemu nie wszedł do komunikatu ze szczytu G20 po raz pierwszy po spotkaniu w Buenos Aires. O jego usunięcie wnioskowały władze USA, które są wyczulone na punkcie krytyki ceł, jakie nakładają na niektórych innych członków G20.

>>> Czytaj też: USA nie wprowadzą nowych ceł na produkty z Chin. To koniec wojny handlowej?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj